Ten przebój zmienił historię rocka. Powstał w dawnym gabinecie dentystycznym

Ten przebój zmienił historię rocka. Powstał w dawnym gabinecie dentystycznym

MC50 – Fabrik Hamburg 2018 02
MC50 – Fabrik Hamburg 2018 02 Źródło: Wikimedia Commons / Huhu Uet / Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0
Nie mieli utworu na miarę list przebojów, ale zapisali się w historii muzyki. Na dodatek ich kultowy numer powstał w dziwnych okolicznościach.

MC5 z Detroit stworzył utwór, który do dziś uznawany jest za jeden z najważniejszych manifestów kontrkultury końca lat 60. XX wieku. Co ciekawe, jego początki sięgają... dawnego gabinetu dentystycznego.

MC5 wyprzedzili swoje czasy

Choć MC5 nigdy nie należał do zespołów dominujących na listach przebojów, jego wpływ na kolejne pokolenia muzyków okazał się ogromny. Do inspiracji twórczością grupy przyznawali się m.in. Motörhead, The Clash, The White Stripes czy Alice Cooper. Tom Morello z Rage Against the Machine stwierdził nawet, że muzycy z Detroit „w zasadzie wynaleźli punk rock”.

W 2024 roku MC5 zostało wprowadzone do Rock and Roll Hall of Fame. W chwili uroczystości żaden z oryginalnych członków zespołu, Rob Tyner, Fred „Sonic” Smith, Michael Davis, Wayne Kramer i Dennis Thompson, już nie żył. Ich największym dziedzictwem pozostaje jednak utwór „Kick Out the Jams”.

Tytuł narodził się z koncertowej frustracji

Piosenka ukazała się jako singiel w 1969 roku i trafiła na album noszący ten sam tytuł. Sam zwrot „Kick Out the Jams” funkcjonował w zespole dużo wcześniej.

Wayne Kramer wspominał w rozmowie z Songfacts, że członkowie MC5 używali go podczas koncertów, gdy byli rozczarowani występami innych wykonawców.

„Używaliśmy tego określenia przez długi czas, ponieważ krytykowaliśmy inne zespoły, które przyjeżdżały do Detroit, a MC5 grali przed nimi jako support. Przyjeżdżali do miasta z wielką renomą, a potem wchodzili na scenę i nie byli zbyt dobrzy. Więc zaczęliśmy ich nękać. Krzyczeliśmy na nich: »Wyrzućcie zgniłków ze sceny, sk******ny!« W końcu pewnego dnia stwierdziliśmy: »Podoba nam się to określenie. Powinniśmy go użyć jako tytułu piosenki«”.

Dawny gabinet dentystyczny stał się salą prób

Pomysł na utwór narodził się w niezwykłych okolicznościach. Muzycy zamieszkali razem w budynku, którego drugie piętro wcześniej zajmował gabinet dentystyczny. Poszczególne pomieszczenia zamienili na sypialnie, a dawny sklep na parterze stał się salą prób.

„Przechodziliśmy przez bardzo twórczy okres” – wspominał Kramer. „Zespół właśnie po raz pierwszy zamieszkał razem. W centrum Detroit był kiedyś budynek, w którym na drugim piętrze mieścił się gabinet dentystyczny, a my wszyscy przenieśliśmy się do różnych pokoi w gabinecie, które stały się naszymi sypialniami. Na dole był sklep. Wyłożyłem ściany skrzynkami na jajka i zrobiłem z tego salę prób, więc po raz pierwszy mogliśmy ćwiczyć, kiedy tylko chcieliśmy – całymi dniami, a nawet nocami, jeśli chcieliśmy – i wszyscy tam mieszkaliśmy”.

To właśnie tam Kramer i wokalista Rob Tyner zaczęli wspólnie pisać nowe utwory. „Tyner i ja wyrobiliśmy sobie nawyk siadania przy kuchennym stole [...] Miał notes, ja po prostu grałem riffy gitarowe, a on słuchał i mówił: »Czekaj, czekaj… zagraj to jeszcze raz. Nie, zmień to trochę. OK, zagraj to jeszcze raz. Zagraj to cztery razy«. A potem zaczęliśmy składać piosenki w całość. Tak narodził się „Kick Out the Jams” – opowiadał gitarzysta.

Jeden wers wywołał burzę w całej Ameryce

Album „Kick Out the Jams” został nagrany na żywo w Grande Ballroom w Detroit podczas koncertów 30 i 31 października 1968 roku. Zespół przygotował dwie wersje tytułowego utworu. Jedna zawierała kontrowersyjny okrzyk z wulgaryzmem, druga miała łagodniejszą wersję „brothers and sisters”, przeznaczoną dla rozgłośni radiowych.

Jak wspominał Kramer w rozmowie z magazynem „Classic Rock”, muzycy chcieli najpierw wypromować singiel, a dopiero później wydać album. Wytwórnia Elektra zdecydowała jednak inaczej.

„Wiedzieliśmy, że »Kick out the jams, motherf—ker« nigdy nie zostanie zagrane w radiu, więc nagraliśmy wersję singla w stylu »Kick out the jams, brothers and sisters«” – mówił. „Poleciliśmy Elektrze, żeby poczekała z wydaniem albumu, aż osiągnie szczyt na listach przebojów. Bo kiedy album zostanie wydany, gówno uderzy w wentylator, ale my już wygramy, mając przebój. Cóż, kiedy zobaczyli, że singiel zaczyna się rozkręcać, szybko wydali album. A kiedy dzieciaki wróciły do domu z tą płytą, a mama i tata usłyszeli »motherf—ker«, można było usłyszeć oburzenie rozchodzące się po całej Ameryce”.

Konflikt z wytwórnią i status legendy

Kontrowersje doprowadziły do gwałtownego pogorszenia relacji z wytwórnią Elektra.

„Elektra zapytała nas, czy mogliby wydać czystą wersję albumu” – wspominał Kramer. „Odmówiliśmy, a oni i tak to zrobili. Mieliśmy już poważne problemy w naszej relacji, a potem, ponieważ w umowie mieliśmy kontrolę nad naszą reklamą, lokalny sklep odmówił sprzedaży naszych płyt, zwróciliśmy im na to uwagę bardzo dosadnym językiem i wysłaliśmy rachunek do Elektry. To była kropla, która przelała czarę goryczy i Elektra nas zwolniła”.

Po rozstaniu z Elektrą MC5 podpisał kontrakt z Atlantic Records. Mimo burzliwej historii „Kick Out the Jams” zyskał status jednego z najważniejszych utworów rockowych swojej epoki i doczekał się licznych interpretacji. Własne wersje nagrali m.in. Blue Öyster Cult, Pearl Jam, Jeff Buckley i Suzi Quatro.

W 2014 roku magazyn „Paste” umieścił kompozycję na 15. miejscu zestawienia „50 najlepszych piosenek garażowych wszech czasów”.

Czytaj też:
Dorota R. przerywa milczenie po usłyszeniu zarzutów. „Nie dam się zastraszyć”
Czytaj też:
Francja w szoku. Nie żyje Kavinsky, twórca kultowego hitu „Nightcall”

Źródło: WPROST.pl