Wstrząsający reportaż Michała Wrzoska o alkoholizmie. „Nikt nie chciał na mnie nawet splunąć”

Wstrząsający reportaż Michała Wrzoska o alkoholizmie. „Nikt nie chciał na mnie nawet splunąć”

Michał Wrzosek – trener osobisty i dietetyk kliniczny
Michał Wrzosek – trener osobisty i dietetyk kliniczny Źródło: Daniel Koper
Brutalnie szczera prawda o piekle, które nie wybiera. Uderza jednako w biednych i bogatych, przeciętniaków i największe sławy.

Hitem sieci stał się reportaż Michała Wrzoska „Obrzydliwa prawda o problemie alkoholowym w Polsce!”. Filmik zamieszczony na platformie YouTube w ciągu kilku godzin odnotował już ponad 40 tys. wyświetleń, wiele pochlebnych, a zarazem dramatycznych komentarzy. „To materiał, który powinien być włączany w szkole”, „Diss na alko! Szanuję! Niech to idzie w świat! Mega dobra robota”, „Jeden z najbardziej wartościowych materiałów na polskim YouTubie — mam nadzieję, że dojdzie do jak największej liczby osób i że coraz więcej osób będzie świadoma tego, że normalizowanie alkoholu w żadnych ilościach nie powinno mieć miejsca. Pomagajmy sobie nawzajem w dbaniu o zdrowiu” – piszą poruszeni internauci.

Michał Koterski jak nikt mówi o alkoholizmie. „Byłem tak męczący i takim degeneratem”

Alkoholizm w Polsce wciąż kojarzy się z obrazem „żula pod budką z piwem”. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Jak pokazuje najnowszy dokument Michała Wrzoska, uzależnienie to choroba demokratyczna – dotyka lekarzy, prawników, sportowców i gwiazdy z pierwszych stron gazet. Takich jak chociażby Misiek Koterski. Mógł mieć wszystko: sławę, uwielbienie tłumów i główne role u najlepszych reżyserów. Zamiast tego trafił na posadzkę na łódzkiej klatce schodowej. Michał Koterski w brutalnie szczerym wyznaniu obnaża mechanizm choroby, która zagląda do duszy bogatych i biednych z tą samą bezwzględnością. – Ta choroba odbierze ci wszystko – ostrzega aktor.

Michał Koterski, który od lat otwarcie mówi o swojej drodze do trzeźwości, przypomina, że dno, na które się upada, wcale nie musi być wyłożone brudną tekturą. Czasem jest to chłodna posadzka bloku z wielkiej płyty, na którą trafia się prosto z planu filmowego. Wypowiedź Koterskiego, która znalazła się w reportażu, to studium upadku człowieka, który stracił kontrolę. W kraju, w którym statystyczny Polak wypija blisko 12 litrów czystego spirytusu rocznie, głos Koterskiego jest krzykiem rozsądku. Przypomnieniem, że prawdziwy luksus to nie czerwony dywan, ale wolność od głosu, który każe „wziąć” za wszelką cenę. Aktor nie ucieka od mocnych słów, opisując moment, w którym świat show-biznesu wystawił go za drzwi.

„Nikt nie chciał splunąć w moją stronę. Nie było żadnych propozycji, nikt nie chciał już ze mną pracować, bo wszyscy bali się, że ja to po prostu zawalę, bo wszystko zawalałem” – wyznaje Koterski.

Izolacja nie kończyła się na pracy. Uzależnienie niszczy tkankę społeczną tak skutecznie, że w pewnym momencie wokół chorego zostaje tylko próżnia. „Nikt nie chciał już nawet mnie przyjąć ze znajomych pod dach, bo byłem tak męczący i takim degeneratem” – słyszymy w poruszającym dokumencie.

Przestroga aktora, obok której nie można przejść obojętnie. „Ta choroba odbierze ci wszystko”

Najbardziej przerażającym aspektem opowieści Koterskiego jest mechanizm wyparcia. To on sprawia, że alkoholik, leżąc w odchodach lub na klatce schodowej, wciąż znajduje winnych wszędzie, tylko nie w butelce.

„Spałem na klatkach schodowych w mieście Łodzi... kładłem się na tej takiej pseudomarmurowej posadzce i po co ja to mówię? Czy myślicie, że ja wtedy choć przez chwilę pomyślałem, że to jest przez alkohol i narkotyki? Nie. Do tego stopnia jest to tak ogromna iluzja i zakłamanie, że ja byłem przekonany, że to oni. Ci wszyscy, którzy mnie wyrzucili z pracy, ci wszyscy, którzy mnie porzucili, to oni mnie doprowadzili do tego, że ja wylądowałem na tych klatkach” – analizuje Koterski.

To właśnie ta „obsesja”, jak nazywa ją aktor, sprawia, że choroba jest tak trudna do pokonania. To nie jest kwestia słabej woli, lecz obecności obcego bytu w psychice. „To jest tak, jakby ktoś zamieszkał w twojej głowie, jakiś głos i mówił: 'Weź, weź, weź. Nic nie ma atrakcyjniejszego niż to'”.

Dziś Michał Koterski nie jest wyłącznie aktorem – jest ambasadorem nadziei. Jego historia ma być przestrogą dla tych, którzy wierzą, że mają problem „pod kontrolą”. To kolejna iluzja. „Ta choroba odbierze ci wszystko, czy wcześniej, czy później. I to nie dziś, nie jutro”... – mówi Koterski, podkreślając podstępną naturę nałogu.

Mimo przerażającego kontekstu aktor kończy swoją wypowiedź optymistyczną i najważniejszą lekcją, jaką odebrał przez lata walki o siebie. „Wszystko, co najlepsze spotkało mnie w życiu na trzeźwo”.

Czytaj też:
„Diabeł ubiera się u Prady 2” — Polska premiera!
Czytaj też:
Zbiórka Łatwoganga zrobiła wrażenie na Owsiaku. „Niewyobrażalna suma”

Źródło: WPROST.pl