Warszawska Syrenka ma twarz konkretnej kobiety – harcerki, poetki, sanitariuszki i żołnierki, która nienawidziła miasta, a zginęła w jego obronie pierwszego dnia Powstania Warszawskiego. Co o niej wiemy?
Dziecko wsi, nie miasta
Krystyna Krahelska przyszła na świat 24 marca 1914 roku w Mazurkach nad rzeką Szczarą, w rodzinnym majątku koło Baranowicz na Polesiu. Była córką Jana Krahelskiego – inżyniera, oficera Wojska Polskiego, a później starosty i wojewody poleskiego w latach 1926–1932 – oraz Janiny Bury, biologa. Dzieciństwo spędziła na wsi i, jak wspominała jej stryjeczna siostra Halina Krahelska w nagraniu dla Polskiego Radia z 1971 roku: „Krystynę mogłabym nazwać dzieckiem wsi – chowała się do czasu pójścia do szkoły stale na wsi”.
Gimnazjum ukończyła w Brześciu nad Bugiem. Dopiero w 1935 roku, mając dwadzieścia jeden lat, przeprowadziła się do Warszawy, by studiować etnografię. Miasto nigdy jej jednak nie przypadło do gustu. „Ona nigdy nie lubiła miasta, miasto ją męczyło – opowiadała Halina Krahelska. – I jej ciągle było brak zieleni, w wielu jej wierszach z tego okresu ciągle przewijała się ta nuta, by uciec gdzieś, gdzie jest choć trochę drzew”.
Syrena, która nie wiedziała, że jest Syreną
Zaraz po przyjeździe do stolicy Krahelska otrzymała propozycję od profesor Ludwiki Nitschowej – rzeźbiarki pracującej wówczas nad pomnikiem warszawskiej Syrenki. Nitschowa opisała przyszłą modelkę jako „wysoką, świetnie zbudowaną, mocną dziewczynę o słowiańskim, a raczej polskim typie urody”. Krahelska przyjęła propozycję, lecz nie chwaliła się nią wśród znajomych. Pozowała Nitschowej w latach 1936–1937.
Warto tu sprecyzować: twarz Syreny nie jest dosłownie twarzą Krahelskiej. Rzeźbarka korzystała z jej sylwetki i ogólnego typu urody. Związek Krahelskiej z pomnikiem ujawniła Nitschowa dopiero po wojnie, w jednym z wywiadów. Jednak Maria Dąbrowska zanotowała w dzienniku już w marcu 1937 roku, po wizycie w pracowni rzeźbiarki: „Pozowała do tego pomnika Krysia Krahelska, córka wojewody. Piękna jak syrena i śpiewa jak syrena”.
Syrenka powstała z bronią w ręku
Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy okrążyli Warszawę, Krahelska włączyła się w działania obrony cywilnej. Już w grudniu tego samego roku nawiązała kontakt z konspiracyjnym Związkiem Walki Zbrojnej. Działała jako łączniczka i kurierka na terenie Nowogródczyzny – przewoziła broń, szkoła młode kobiety w służbie sanitarnej, pracowała jako pielęgniarka w szpitalu powiatowym we Włodawie. Jeździła do oddziałów partyzanckich. Występowała pod pseudonimem „Danuta”.
Była też poetką i pieśniarką z prawdziwym talentem, jako studentka występowała w Polskim Radiu. W styczniu 1943 roku napisała słowa do piosenki „Hej, chłopcy, bagnet na broń!”, przeznaczonej początkowo dla żołnierzy oddziału „Baszta”. Utwór rozszedł się błyskawicznie i stał się jedną z najpopularniejszych piosenek żołnierskich Polski Walczącej i Powstania Warszawskiego. Na jej nagrobku wyryto później pierwszą zwrotkę tej właśnie piosenki.
Ostatni wiersz i przeczucie końca
Stryjeczna siostra poetki wspominała, że w ostatnich miesiącach życia Krystyna sprawiała wrażenie człowieka, który nieświadomie żegna się ze światem. „Coś w niej było takiego, jakby przeczuwała, że zginie. W niej był nie tyle smutek, tylko taka zaduma. Ostatnie jej zdjęcie, robione tu, w Warszawie na dwa miesiące przed wybuchem powstania, jest właśnie takim zdjęciem w pewnym sensie nieobecnym, tragicznym, zdjęciem człowieka, który już się z czymś żegna” – relacjonowała Halina Krahelska.
W czerwcu 1944 roku Krystyna napisała swój ostatni czterowiersz. Halina Krahelska odczytała go w radiowej audycji jako „wizję poetycką, która spełniła się w stu procentach”:
„Gdy przyjdzie dzień odlotu do krainy innej, chcę odfrunąć w porywie szczęścia jak ptak, co uciekając z ziemi niegościnnej, ziemię na niebo zamienia” – Krystyna Krahelska, czerwiec 1944
Pole słoneczników zamiast bruku
1 sierpnia 1944 roku, w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego, Krahelska została przydzielona jako sanitariuszka do plutonu atakującego budynek Domu Prasy przy ulicy Marszałkowskiej 3/5. Podczas ratowania rannego kolegi została trzykrotnie postrzelona w klatkę piersiową. Operowano ją w szpitalu powstańczym przy ulicy Polnej 34. Nad ranem następnego dnia, 2 sierpnia, zmarła z odniesionych ran. Miała trzydzieści lat.
Została postrzelona na terenie działek przy Polu Mokotowskim. Halina Krahelska wspominała to z osobliwą ulgą: „Zginęła tak, jak sobie wymarzyła. Upadła nie na bruk, co byłoby dla niej straszne – upadła na pole działkowe, leżała wśród słoneczników, kartofli, buraków, na tej ziemi, która dla niej była wszystkim”. I dodała: „Oszczędzony jej został cały tragiczny ciąg dalszy”.
Pochowano ją w ogródku przy ulicy Polnej 36. Po wojnie jej szczątki przeniesiono na stary cmentarz na Służewie. Pomnik Syreny, którego była modelką inspiracją, stoi do dziś, mijany codziennie przez tysiące osób, które nie wiedzą, że patrzą na echo twarzy dziewczyny z Polesia, która nie lubiła Warszawy, a oddała za nią życie.
Czytaj też:
To on zagra papieża Jana Pawła II. Nie z takich ról go kojarzymyCzytaj też:
Żona Macieja Stuhra z poważną diagnozą. „Nagle mam lęk i obawy”
