Ponad tysiąc złotych na godzinę. To brzmi jak honorarium gwiazdy albo stawka z gabinetu topowego prawnika. Tymczasem mówimy o gościu, który wcina kebaby i pokazuje to w sieci.
„Efekt Książulo”
Książulo, czyli Szymon Nyczke, to popularny polski influencer i youtuber urodzony w 1996 roku w Warszawie. Zaczął jako nastolatek pod pseudonimem KolorowyVlog (ok. 2012), tworząc satyryczne vlogi, jak kultowe „Mogę być winna grosika?”. Po przerwie wrócił w 2017, ale sławę zyskał dzięki prezentowanym od 2023 roku recenzjom jedzenia, przede wszystkim szczerymi testami lokali gastronomicznych, bez płatnych promocji. Ma ponad 2,2 mln subskrybentów na YouTube i milion na Instagramie.
Przeszedł do historii internetów, wsławił się „efektem Książulo” – jego pozytywne recenzje napędzają jak szalone obroty małych biznesów, negatywne wymuszają zmiany. Za swoją pracę ma podobno otrzymywać wyjątkową ciężką kasę.
Miliony wyświetleń, milionowe przychody? Wardęga ujawnia stawki
Książulo w ostatnich latach wyrósł na jednego z najpopularniejszych twórców internetowych w Polsce. Jego materiały regularnie generują po kilkadziesiąt milionów odsłon miesięcznie. Do tego dochodzi aktywność na Instagramie i TikToku, co tylko wzmacnia jego zasięgi i pozycję reklamową.
Szacunki dotyczą jednak wyłącznie platformy YouTube. Podczas transmisji na żywo słynny twórca internetowy Sylwester Wardęga przedstawił własne wyliczenia. — Książulo ma 40 mln wyświetleń w tym miesiącu. Jakby miał 20 tys. zł za 1 mln wyświetleń, to przy tych odsłonach może liczyć na 806 tys. zł miesięcznie — zaczął.
To jednak, jak zaznaczył, wariant ostrożny. — Wydaje mi się jednak, że teraz są wyższe stawki niż w 2023 r. Podejrzewam w takim razie, że Książulo 1 mln zł robi miesięcznie z AdSense (platforma reklamowa działająca na YouTubie – przyp.red.) — podsumował Wardęga.
Ponad tysiąc złotych za godzinę?
Nawet przy niższym wariancie, czyli około 800 tys. zł miesięcznie, wychodzi nieco ponad 1 tys. zł za godzinę w skali całego miesiąca. Kwota robi wrażenie, szczególnie że mowa wyłącznie o przychodach z systemu reklamowego, a przecież to nie wszystko. Influencerzy tej skali mogą liczyć również na współprace komercyjne czy sprzedaż własnych produktów. Internet od dawna przestał być miejscem, w którym zarabia się na kieszonkowe. W przypadku najgłośniejszych nazwisk to już pełnoprawny biznes z przychodami, o jakich przeciętnym pracownikom na etacie się nie śniło.
Czytaj też:
„Leniwnik” i „rozmemlnik” pogrążyły gracza. Pułapka za 50 tys. złCzytaj też:
Gwiazda Red Lips ukrywała to przez lata. Wstrząsające wyznanie
