Nie żyje gwiazdor serialu „Prawo ulicy”. Policja bada przyczynę śmierci Michaela K. Williamsa

Nie żyje gwiazdor serialu „Prawo ulicy”. Policja bada przyczynę śmierci Michaela K. Williamsa

Michael K. Williams
Michael K. Williams Źródło: Newspix.pl / WENN
Jak informują amerykańskie media, Michael K. Williams został znaleziony martwy w swoim domu. Aktor miał 54 lata.

Bliscy Michaela K. Williamsa udali się do jego nowojorskiego mieszkania po tym, jak przez dłuższy czas nie mogli się z nim skontaktować. Gdy przybyli na miejsce aktor już nie żył.

Nie żyje gwiazdor „Prawa ulicy”

John Grimpel, który jest rzecznikiem nowojorskiej policji, oświadczył, że funkcjonariusze udali się do mieszkania Williamsa po otrzymaniu telefonu alarmowego. Jak donosi „The Time”, policja nieoficjalnie powiedziała, że śmierć najprawdopodobniej nastąpiła w skutek przedawkowania narkotyków. Potwierdza to „New York Post”, powołując się na anonimowego świadka, który twierdzi, że przy ciele aktora znaleziono narkotyki.

Michael K. Williams największą sławę zyskał dzięki roli Omara Litlle w serialu „Prawo ulicy”. „Głębia mojej miłości do tego brata może się równać tylko z głębią mojego bólu po jego stracie” – napisał w mediach społecznościowych Wendell Pierce, który w Prawie ulicy wcielał się w detektywa Bunka Morelanda. „– Czuje się zdruzgotany po informacji, że straciliśmy Michaela K. Williamsa. Praca z nim była jednym z największych przywilejów w mojej karierze” – wyznał na Twitterze Ed Norton.

twitter

Kim był Michael K. Williams?

Karierę aktorską rozpoczął w 1996 roku. Poza rolą w „Prawie ulicy” widzowie znali go także z gry w „Zakazanym imperium”. Był pięciokrotnie nominowany do nagrody Emmy. W wywiadach Michael K. Williams otwarcie mówił o swoich problemach z narkotykami. Twierdził nawet, że rola Litlle'a w Prawie ulicy, mężczyzny, który okrada dilerów narkotyków, miało na niego duży wpływ w prawdziwym życiu.

Czytaj też:
Diler z kultowego serialu wydaje płytę z marihuaną i gra w TVP. Kamil Nożyński: Fani mogą być zaskoczeni


Źródło: The Time, New York Post