Starcie na antenie TVP. Prowadzące zaskoczyły swoich gości

Starcie na antenie TVP. Prowadzące zaskoczyły swoich gości

Dorota Wysocka-Schnepf i Justyna Dobrosz-Oracz podczas debaty w TVP
Dorota Wysocka-Schnepf i Justyna Dobrosz-Oracz podczas debaty w TVP Źródło: TVP
Dziennikarki zaproponowały politykom nietypowy sposób pożegnania z widzami TVP. Nie każdy uczestnik debaty był zadowolony.

Już za kilka dni odbędą się wybory, w związku z czym w środowy wieczór 5 czerwca na antenie Telewizji Polskiej emisję miała „Debata – wybory do Parlamentu Europejskiego 2024”. Widzowie mogli oglądać rozmowy siedmiu kandydatów, którzy reprezentowali: Prawo i Sprawiedliwość (Beata Szydło), Koalicję Obywatelską (Borys Budka), Trzecią Drogę (Michał Kobosko), Lewicę (Joanna Scheuring-Wielgus), Konfederację (Konrad Berkowicz), Bezpartyjnych Samorządowców-Normalna Polska w Normalnej Europie (Marek Woch) i Polexit (Stanisław Żółtek). W trakcie nie zabrakło wielkich emocji.

Starcie prowadzących z politykami w tracie debaty w TVP

Telewizja Polska wyemitowała debatę przed wyborami do PE z udziałem siedmiu komitetów ogólnopolskich. Ową dyskusję poprowadziły Dorota Wysocka-Schnepf i Justyna Dobrosz-Oracz. Co ciekawe, dziennikarki już na początku spotkania ujawniły, że sztaby wyborcze nie chciały, by prowadzący mogły reagować na odpowiedzi tak, jak w normalnej rozmowie, czyli dopytać czy sprostować. W związku z tym, jak podaje „Wyborcza”, „trudno oczekiwać czegoś innego niż przekazy dnia. Więc generalnie kandydaci nie odpowiadali konkretnie, nie podawali szczegółów, często mówili o tym, o czym ich partie mówią od dawna”.

W trakcie całej debaty głównie uderzali w siebie kandydaci PiS i PO, czyli Beata Szydło i Borys Budka. Pozostali z kolei atakowali tę dwójkę. W pewnym momencie była szefowa rządu i obecna europosłanka odniosła się do sytuacji w mediach publicznych. Krytycznie wypowiadała się o działaniach rządu. — Dewastacja mediów publicznych, dewastacja prokuratury — wymieniała. Ta wypowiedź szybko została skomentowana przez prowadzącą debatę, Dorotę Wysocką-Schnepf.

— W tej chwili media publiczne są odbudowywane ze zgliszcz, które zostawił po sobie Jacek Kurski i musimy to odnotować — powiedziała dziennikarka.

Beata Szydło wówczas zaprotestowała, przypominając, że odnoszenie się do wypowiedzi gości nie jest dozwolone. — Chyba tego nie ustalaliśmy, proszę nas traktować tak samo — argumentowała. — To była uwaga pod naszym adresem i nie pozwolimy na to. Media publiczne są odbudowywane — odpowiedziała prowadząca.

— Jestem tutaj z szacunku do państwa, do wyborców. Pomijam milczeniem tę wypowiedź pani redaktor, myślę że była nie na miejscu, tak między nami mówiąc — odparła Szydło. — Teraz zasady obowiązują wszystkich, takie czasy nastały — skwitowała dziennikarka Justyna Dobrosz-Oracz przy zadawaniu kolejnego pytania.

Spięcie z prowadzącymi zdarzyło się jeszcze na samym końcu debaty. Otóż dziennikarki przygotowały niespodziankę i zachęciły polityków, by ci pożegnali się z widzami Telewizji Polskiej po angielsku. W tym języku odpowiedział... jedynie Borys Budka. Stanisław Żółtek nie krył złości, natomiast Beata Szydło – po polsku – tłumaczyła, że w UE wszystkie języki narodowe mają takie samo prawo, kategorycznie odmawiając, by powiedzieć choć słowo w języku angielskim.

– Ależ absolutnie. Narodowe języki mają takie same prawa, ale w kuluarach na pewno się po polsku nie rozmawia. Chcieliśmy tylko, żeby ktoś powiedział „goodbye”. Może powitania w tej Brukseli pójdą lepiej. To my się pożegnamy, po polsku – dodała Justyna Dobrosz-Oracz. Debata zakończyła się słowami „goodnight” i „good luck”, które padły z ust prowadzących.

Politycy podczas debaty w TVPCzytaj też:
Wpadka w „Familiadzie”. Karol Strasburger nie zrozumiał uczestniczki
Czytaj też:
Danuta Holecka zaliczyła wpadkę na antenie. Poprawił ją Jacek Kurski

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Plotek, Wyborcza