Damięcki o „Królowej Życia”: Możemy też rozmawiać o Św. Matce Teresie z Kalkuty

Damięcki o „Królowej Życia”: Możemy też rozmawiać o Św. Matce Teresie z Kalkuty

Mateusz Damięcki
Mateusz Damięcki Źródło:Newspix.pl / TEDI
Nie ma czystego zła, nawet zło jest brudne, zanieczyszczone jakąś przeciwwagą. Nie ma czystego zła, nie ma też czystego dobra. Możemy rozmawiać o pani tańczącej w „Tańcu z gwiazdami”, ale możemy też rozmawiać o Św. Matce Teresie z Kalkuty – mija czas i okazuje się, że czyste dobro czystym dobrem nie było. Pytanie, co nam się bardziej podoba: dobro, które nosi maskę zła, czy zło, które nosi maskę dobra? Mnie najbardziej denerwuje to drugie – zło, prawdziwe zło, które udaje, że jest dobre, ale nierzadko okazuje się, że ono jest atrakcyjniejsze. Ja byłem zasmucony całą tą historią z tego względu, że pośrednio zostali w nią wmieszani bardzo fajni i zdolni ludzie, którzy dzielili z tą panią program – tak głośną aferę wokół Dagmary Kaźmierskiej skomentował Mateusz Damięcki.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz, „Wprost”: Zmieniłeś swoje aktorskie emploi, za sprawą serialu „Prosta sprawa” jesteś rasowym „twardzielem”.

Mateusz Damięcki: Spełniłem swoje marzenie z dzieciństwa. To jest taki rodzaj bohatera, którego zawsze chciałem zagrać: czołg, Robocop – połączenie amerykańskich filmów, które oglądałem, będąc dzieckiem, z grami komputerowymi.

Grając taką rolę czułeś się sexy?

Takie sexy nie wprost jest chyba lepsze niż sexy dosłowne, mizdrzenie się czy wypowiadanie okrągłych zdań. Mój bohater jest atrakcyjny na wielu poziomach, ale najważniejsze dla mnie było to, że on był dla mnie atrakcyjny, mi się podobał. Lubiłem go od początku, bo jest prawy i sprytny. Oczywiście tacy bohaterowie już byli, to jest jakiś sznyt. Śmialiśmy z ekipą przez chwilę, że to jest taki polski Jack Reacher, który zamiast po Górach Skalistych w Stanach Zjednoczonych biega po naszych Karkonoszach. To jest postać, która mniej mówi, a więcej robi. Ma też jakąś swoją tajemnicę. Jest obity, ale cały czas na nogach, co też powoduje, że zyskuje nasz szacunek. Dodatkowo jest pewny, że to, co zrobi, jest słuszne. Ja prywatnie taki nie jestem. Bardzo mocno ważę słowa, dzielę, mnożę – strasznie dużo operacji wykonuję zanim podejmę jakąś decyzję, a on po prostu wie.

I wydaje mi się, że to też jest sexy.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.