Taksówka z numerem 1313, kobieta udająca mężczyznę i rzeczywistość PRL-u, w której absurd gonił absurd. „Zmiennicy” Stanisława Barei do dziś bawią widzów, choć za kulisami tej kultowej komedii nie brakowało problemów. Serial nakręcono w 1986 roku, ale na premierę musiał czekać do 18 października 1987 roku. Reżyser nie zobaczył już swojego ostatniego serialowego dzieła na ekranie.
„Zmiennicy”. Kobieta za kierownicą i taksówka numer 1313
Główną bohaterką serialu jest Katarzyna Piórecka, grana przez Ewę Błaszczyk. Kobieta marzy o pracy taksówkarki, ale przedsiębiorstwo nie zamierza zatrudniać kobiet na takim stanowisku. Kasia postanawia więc obejść przeszkodę w najbardziej nieoczywisty sposób: przebiera się za mężczyznę i przyjmuje tożsamość Mariana Koniuszki.
W ten sposób trafia do pracy jako zmiennik Jacka Żytkiewicza, w którego wcielił się Mieczysław Hryniewicz. Oboje jeżdżą Fiatem 125p o numerze bocznym 1313, a ich zawodowe perypetie szybko splatają się z historią miłosną i kryminalną intrygą.
W tle pojawia się przemyt heroiny z Bangkoku, ale równie ważne są sprawy pozornie znacznie bardziej przyziemne. Kolejki, kombinowanie z dewizami, absurdalne przepisy i urzędnicy przekonani o własnej nieomylności tworzą obraz rzeczywistości, w której zwykły człowiek musi nieustannie szukać sposobu na obejście systemu.
Nie każdy serial potrafi po latach zachować aktualność, a jeszcze mniej produkcji staje się kroniką epoki, która śmieszy właśnie dlatego, że była tak absurdalna. „Zmiennicy” należą do tego grona. Stanisław Bareja stworzył komedię, w której codzienność kierowców taksówki WPT 1313 staje się pretekstem do opowiedzenia o kombinowaniu, urzędniczej bezczelności, partyjnej nowomowie i absurdach systemu.
Piętnaście odcinków produkcji powstało w 1986 roku, jednak widzowie zobaczyli je dopiero rok później. Premiera odbyła się 18 października 1987 roku, już po śmierci reżysera, który zmarł 14 czerwca tego samego roku.
Na ekranie pojawiła się prawdziwa plejada polskich aktorów. W „Zmiennikach” zagrali między innymi Irena Kwiatkowska, Krzysztof Kowalewski, Bronisław Pawlik, Kazimierz Kaczor, Wojciech Pokora, Marian Opania, Adam Ferency, Artur Barciś, Zbigniew Zamachowski, Jan Englert i Stanisława Celińska.
W serialu można dostrzec również samego Stanisława Bareję. W niewielkich rolach pojawili się także członkowie ekipy technicznej, w tym operatorzy, dźwiękowiec i asystenci reżysera.
Fiat 125p, Nysa i Bangkok. Tak wyglądały kulisy „Zmienników”
Realizacja serialu wymagała pomysłowości, a niektóre rozwiązania wynikały z ograniczonego budżetu. Samochody nie były jedynie dekoracją ustawioną przed kamerą. Ewa Błaszczyk wspominała, że wykorzystano kilka egzemplarzy Fiata 125p, a większość scen z udziałem taksówki kręcono podczas rzeczywistej jazdy. Laweta przydawała się przede wszystkim wtedy, gdy w kabinie rozgrywało się dużo akcji.
Aktorka znacznie gorzej wspominała jazdę Nysą. O ile Fiatem jeździło się jej dobrze, o tyle sprzęgło drugiego pojazdu wymagało sporego wysiłku. Błaszczyk żartowała, że przy prowadzeniu Nysy „noga odpadała”.
Oszczędności były widoczne również w scenach rozgrywających się w Bangkoku. Z powodu ograniczonego budżetu i problemów z paszportami do Tajlandii poleciała niewielka ekipa. W rezultacie w tle scen pojawili się między innymi operatorzy kamery, dźwiękowiec i asystenci Barei.
Twórcy musieli też wykazywać się kreatywnością przy obsadzaniu epizodów. Zdzisław Szymborski pojawił się w serialu aż sześć razy, za każdym razem w innej roli. Zagrał między innymi kontrolera biletów, pasażera samolotu, członka komisji inwentaryzacyjnej, mieszkańca bloku, docenta i uczestnika licytacji. W jednym z odcinków zastąpił ponadto Zdzisława Wardejna.
Cenzura nie polubiła „Zmienników”. Serial miał jednak rekordową oglądalność
Problemy produkcji nie skończyły się wraz z zakończeniem zdjęć. Pierwotnie serial miał nosić tytuł „Taksówkarz”, ale propozycję odrzucono ze względu na skojarzenia z filmem Martina Scorsese. Rozważano również nazwę „Taksówka 1313”. Ostateczny tytuł, „Zmiennicy”, zaproponował Marcel Szytenchelm, który wcielił się w prawdziwego Mariana Koniuszkę.
Jeszcze poważniejszą przeszkodą okazała się cenzura. Po emisji dwóch odcinków Telewizja Polska zdjęła produkcję z niedzielnego wieczoru i przeniosła ją na piątek, czyli mniej atrakcyjny termin. Problemem były aluzje do władzy, partyjnego języka i mechanizmów działania systemu.
Najbardziej gorzki pozostaje jednak fakt, że reżyser nie doczekał premiery. Serial, nad którym pracował w 1986 roku, trafił do widzów dopiero jesienią 1987 roku, kilka miesięcy po jego śmierci. Było to ostatnie serialowe dzieło twórcy, który uczynił z satyry na polską rzeczywistość swój znak rozpoznawczy.
Pomimo problemów z emisją serial zdobył ogromną popularność. Finałowy odcinek obejrzało 18 630 000 widzów. Produkcja doczekała się licznych powtórek i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów w dorobku Barei.
Czytaj też:
100 proc. na Rotten Tomatoes i ponad 650 dni popularności. Ten szpiegowski hit wraca z kolejnym sezonem Czytaj też:
8 legendarnych seriali podobnych do „Wikingów”. Też są na Netflix
