Magda Gessler wydała oświadczenie ws. nowego odcinka „Kuchennych rewolucji”. „Wszystko szlag trafił”

Magda Gessler wydała oświadczenie ws. nowego odcinka „Kuchennych rewolucji”. „Wszystko szlag trafił”

Magda Gessler
Magda Gessler Źródło: TVN
Magda Gessler w nowych „Kuchennych rewolucjach” chciała pomóc właścicielom Baru Pierożek w Grudziądzu. Na końcu musiała jednak odmówić podpisania się pod rewolucją.

W czwartek 26 października na antenie TVN widzowie obejrzeć mogli 8. odcinek nowego sezonu popularnych „Kuchennych rewolucji”. Ekipa programu, na czele z Magdą Gessler, zawitała do Grudziądza i Baru Pierożek, prowadzonego przez Damiana i Pawła, od zaledwie kilku miesięcy.

Szybko okazało się, że mężczyźni nie mają żadnego doświadczenia w prowadzeniu lokalu gastronomicznego. Sytuację pogarsza też fakt, że w Barze Pierożek nikt nie chce długo pracować. Gdy Magda Gessler zjawiła się miejscu, poinformowano ją, że zwolniło się już sześciu kucharzy, a aktualny szef kuchni Marcin nie chce robić dań mącznych, bo specjalizuje się tylko w mięsach. Do pomocy w lokalu zostały wciągnięte Ania i Marta – życiowe partnerki właścicieli, chociaż w ogóle nie mają serca do gastronomii.

Atmosfera w Pierożku od początku jest bardzo nerwowa. Bez zysków nie ma pieniędzy na opłacenie rachunków. Sytuacja demotywuje, zwłaszcza że koszty, jakie ponosi Damian są nie tylko finansowe.

„Kuchennych rewolucje” w Barze Pierożek. Magda Gessler tłumaczy, co się stało

Magda Gessler chciała zmienić Bar Pierożek w bistro „Ach, Pomidor!”. Lokal miał przypominać restauracje z lat 30., a jego menu opierać się miało głównie na warzywach, przyrządzonych w ciekawy sposób. Niestety, gdy restauratorka odwiedziła to miejsce po dwóch miesiącach od „rewolucji”, przyznała, że nie może się pod nią podpisać.

Problemem było między innymi to, że lokal nie miał karty menu. Stoły były nieodkryte, a jedynym daniem, jakie smakowało Gessler był faszerowany pomidor. – Kochani, mnie tu nie znajdziecie, ani mnie, ani mojej energii – powiedziała na koniec odcinka.

facebook

Po telewizyjnej emisji „Kuchennych rewolucji” z Grudziądza Gessler postanowiła nagrać wideo, w którym podzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat miejsca, które chciała zmienić. Przyznała, że nie mogła już nic więcej zrobić i jest jej z tego powodu bardzo smutno.

– W Grudziądzu zawitałam do baru Pierożek. Nie da się ukryć, że byłam zachwycona okolicą, ponieważ są tam najpiękniejsze kolekcje i plantacje pomidorów. Miałam nadzieję, że zamienię ten bar w Ach, Pomidor! No ale ludzie – Sławek, Paweł i Ania, okazali się bardzo różni od wszystkich. Byli zamknięci, nie byli entuzjastyczni – sami zobaczycie, czym to się skończyło. Mój entuzjazm, moja pasja w kuchni, pasja kucharza, pasja Ani na początku, wszystko to gdzieś szlag trafił. Powiem szczerze, że czasami się płakać chce, bo wydaje ci się, że już to masz, że z tego będzie cudowna knajpa. Ja jestem zaskoczona i smutna – powiedziała restauratorka.

Czytaj też:
„Nasz Nowy Dom”. Tak odmienili stary sklep. Zobaczcie zdjęcia „przed i po”
Czytaj też:
„Kuchenne rewolucje”. Co dziś dzieje się z restauracją Pękata Chata? Sprawdziliśmy!

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / TVN