22 października 1957 roku w „Świecie Młodych” ukazała się pierwsza historyjka obrazkowa Jerzego Chmielewskiego, znanego jako Papcio Chmiel. Początkowo seria nosiła tytuł „Romek i A’Tomek”, a jej najsłynniejszy bohater, Tytus, pojawił się dopiero w kolejnym odcinku. Tak zaczęła się historia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich komiksów, który przez dekady bawił kolejne pokolenia czytelników.
„Tytus, Romek i A’Tomek”. Komiks, który przeszedł do historii
Debiut komiksu przypadł na czas wielkiego zainteresowania kosmosem. Papcio Chmiel wspominał w wywiadzie dla serwisu Laviemag.pl, że pomysł na historyjkę zbiegł się z przełomowym wydarzeniem na świecie. „Narysowałem historyjkę obrazkową z tekstami w dymkach, »Romek i A’Tomek«, o temacie kosmicznym. W jednej z rakiet była małpka oczekująca na doświadczalny lot — Tytus. 4 października 1957 roku ZSRR wystrzeliło pierwszego w świecie satelitę ziemskiego, a tu, na stole naczelnego redakcji, leży moja historyjka obrazkowa. Kolegium redakcyjne zadecydowało: Puszczamy do druku!”
Pierwsza część ukazała się w numerze 85 (624) „Świata Młodych”. Jej bohaterowie zwiedzali wystawę astronautyczną, a następnie przypadkowo uruchomili rakietę. Pod rysunkami znalazła się zapowiedź „Ciąg dalszy nastąpi”. I rzeczywiście, najważniejsza postać dopiero czekała na swój debiut.
Czytelnicy pierwszej historyjki nie mogli jeszcze poznać w pełni małpiego charakteru Tytusa. Bohater pojawił się dopiero w kolejnej części, jako zwierzę doświadczalne ukryte na pokładzie rakiety. Jego wejście trudno uznać za subtelne. Kiedy Romek zajrzał do kajuty, małpka zdzieliła go „fangą w nos”. Przestraszony chłopiec uciekł, przekonany, że spotkał ducha pana Twardowskiego.
Tak rozpoczęła się kariera bohatera, który szybko przestał być jedynie dodatkiem do przygód dwóch kolegów. Tytus, ze swoją ciekawością, nieprzewidywalnością i skłonnością do pakowania się w kłopoty, okazał się postacią na tyle wyrazistą, że wkrótce skradł całą uwagę.
„To był mój ucieczkowy świat, w którym mogłem robić, co chciałem”
Początkowo bohaterowie wyglądali inaczej niż w najbardziej znanej wersji komiksu. Romek był niskim, krępym chłopcem w okularach, natomiast A’Tomek wyróżniał się szczupłą sylwetką. Już w 1958 roku Chmielewski zamienił ich imionami, utrwalając układ, który później stał się rozpoznawalny dla milionów czytelników.
Zmieniała się również rola Tytusa. Początkowo miał być tylko małpką wysłaną na doświadczalny lot kosmiczny. Szybko jednak wysunął się na pierwszy plan. Jego przygody zaczęły prowadzić bohaterów nie tylko w kosmos, lecz także w przeszłość, świat literatury i rozmaite parodystyczne wersje rzeczywistości.
Papcio Chmiel przyznawał, że narodziny postaci były w dużej mierze przypadkiem. „Tytus powstał z przypadku, z potrzeby chwili” – mówił. Z czasem małpa zyskała własny język, osobowość i niepowtarzalny sposób komentowania świata. Dla autora była również przestrzenią twórczej swobody. „Tytus to był mój ucieczkowy świat, w którym mogłem robić, co chciałem” – wyjaśniał Chmielewski na łamach Gazeta.pl. Jednym z charakterystycznych pomysłów autora było wprowadzenie do historyjek własnej rysunkowej postaci. Papcio Chmiel pojawiał się jako malarz i mentor bohaterów, komentował ich zachowanie, pouczał ich i niekiedy próbował kierować ich przygodami.
W czasach PRL-u nawet komiks musiał mieć „właściwe” przesłanie
Przygody Tytusa, Romka i A’Tomka powstawały w czasach, gdy komiks nie zawsze był mile widziany przez władze. Kojarzono go z kulturą Zachodu, a twórcy musieli liczyć się z politycznymi oczekiwaniami i cenzurą. Papcio Chmiel szukał jednak sposobów, by przemycać własne pomysły i zachować humor, który przyciągał młodych czytelników.
Jak wspominał po latach w dokumencie „Komiks – Superbohater PRL”, już publikacja pierwszego odcinka wiązała się z niepewnością. Historyjka trafiła do druku bez wcześniejszego zezwolenia cenzury, dlatego w redakcji obawiano się reakcji Komitetu Centralnego i jego Wydziału Prasowego.
Przełom nastąpił po telefonie od sekretarza wydziału. Urzędnik przekazał redakcji zaskakującą wiadomość: „Mojemu synowi się bardzo podoba i możecie to puszczać. To nawet pożyteczne jest”.
Problemy nie skończyły się na debiucie. Papcio Chmiel wspominał, że kolejne historyjki musiały nieść odpowiednie przesłanie wychowawcze, a niekiedy także realizować tematy wskazane przez władze. Wśród nich były m.in. wojsko, bezpieczeństwo na drogach i wiedza o społeczeństwie. Autor potrafił jednak wykorzystać te ograniczenia do własnych celów. Zamiast zamieniać komiks w serię suchych pouczeń, sięgał po absurd, gag sytuacyjny i humorystyczne rysunki.
Przygody bohaterów ukazywały się w „Świecie Młodych” przez 17 lat. Komiks „Tytus, Romek i A’Tomek” publikowano początkowo we wtorki i piątki, a jego popularność sprawiła, że w 1966 roku pojawił się pierwszy osobny zeszyt. Z czasem seria rozrosła się do kilkudziesięciu tomów i stała się jednym z najważniejszych zjawisk polskiego komiksu dla dzieci i młodzieży. Wysoki nakład pisma, przekraczający ćwierć miliona egzemplarzy w przypadku pierwszego odcinka, dawał historyjce ogromny zasięg i wiele mówił o skali popularności.
Czytaj też:
Ten serial PRL-u oglądało 18 mln Polaków. Twórca nie doczekał premiery Czytaj też:
Wieczorynki PRL – QUIZ. Rozpoznasz po kadrze?
