Jego ojciec robił zdjęcia w getcie. Po 80 latach odkrył prawdę
Od wtorku, 27 stycznia, na HBO Max oglądać można nowy polski dokument „33 zdjęcia z getta” w reżyserii Jana Czarlewskiego. Film opowiada o Zbigniewie Leszku Grzywaczewskim, który w wieku 23 lat, narażając swoje życie, zrelacjonował na fotografiach jeden z najczarniejszych momentów II wojny światowej. To historia jedynych znanych cywilnych fotografii dokumentujących powstanie w getcie warszawskim w 1943 roku.
Produkcja śledzi losy dwóch rodzin, polskiej i żydowskiej, które przez lata przechowywały zdjęcia w ukryciu. W rozmowie z „Wprost” syn fotografa – działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL Maciej Grzywaczewski – opowiada o tym, jak osiemdziesiąt lat po powstaniu fotografii, odnalazł zapomniane negatywy – historyczne, należące do ludzkości świadectwa, i rozpoczął śledztwo, odkrywając przeszłość swojego ojca, a także ludzi, którym pomógł on i jego rodzina.
Gabriela Keklak, „Wprost”: Jak wyglądały kulisy powstawania tego dokumentu? Od czego się zaczęło?
Maciej Grzywaczewski: Historia powstania i odnalezienia negatywów mojego ojca jest tak wyjątkowa, że nie miałem wątpliwości, iż należy ją opowiedzieć. Pomysłem od początku zainteresowany był TVN Warner Bros. Discovery. Prace nad samą koncepcją, scenariuszem i sposobem prowadzenia narracji trwały jednak trochę czasu. Reżyser Jan Czarlewski, Carlotta Verny i producent Mirosław Bork przekuli pierwotny pomysł w kompletną, spójną formę filmową.
Co pan czuł, pierwszy raz go oglądając?
To dla mnie bardzo osobista historia – opowieść o moim ojcu. Dzięki materiałom, do których dotarli twórcy, mogłem zobaczyć go od strony, której nigdy nie ujawniał. Relacja ojca z synem ma różne wymiary. O wielu rzeczach, szczególnie trudnych, rodzice nie mówią swoim dzieciom – tak było i u nas. Czytałem, co prawda, dzienniki taty z czasów wojny, ale nie znałem całego znaczenia relacji z rodziną Laksów ani nie miałem świadomości pełnego heroizmu jego działań. Sposób, w jaki prowadzona jest narracja w filmie, ukazanie więzi między naszymi rodzinami oraz same listy Hilarego — wszystko to było dla mnie niezwykle poruszające. Za pierwszym razem musiałem przerwać seans w połowie
Dużo pana kosztowało to, aby wziąć udział w tym projekcie?