Burza po ogłoszeniu obsady „Nocy i dni”. Internauci podzieleni jak nigdy
Ogłoszenie obsady kultowej historii Marii Dąbrowskiej podzieliło internautów na dwa obozy, a emocje są tak duże, jakby chodziło o zamach na narodową świętość. Najwięcej kontrowersji wzbudziło jedno nazwisko i jedna rola, która od pół wieku ma w świadomości widzów tylko jedną twarz.
Kultowe role i ciężar legendy
Netflix szykuje serial „Noce i dnie” w reżyserii Kamili Tarabury. Produkcja ma być wnikliwym obrazem związku na tle epoki pełnej niepokojów. Serial na podstawie jednej z najważniejszych polskich powieści międzywojennych pięciokrotnie nominowanej do Literackiej Nagrody Nobla Marii Dąbrowskiej, ponownie przedstawi widzom cztery pory roku relacji Barbary i Bogumiła Niechciców, ale w odświeżonej wersji. Netflix podkreśla bowiem, że przede wszystkim będzie to portret kobiety – nieprzewidywalnej i pełnej wielu sprzeczności.
Dla kilku pokoleń widzów „Noce i dnie” to przede wszystkim serial i film z lat 70. w reżyserii Jerzego Antczaka. Kreacje Jadwigi Barańskiej i Jerzego Bińczyckiego jako Barbary i Bogumiła Niechciców na stałe zapisały się w historii polskiej kinematografii i do dziś uchodzą za wzór ekranowych adaptacji literatury.
Nic więc dziwnego, że informacja o nowej wersji „Nocy i dni”, realizowanej dla Netflixa w reżyserii Kamili Tarabury, wywołała natychmiastową reakcję. Część widzów przyjęła zapowiedź z ciekawością, inni z wyraźnym oporem, podkreślając, że z taką legendą nie da się wygrać.
Internet nie ma wątpliwości. „Po co to robić?”
Na temat nowej ekranizacji wypowiedział się już Karol Strasburger, który zagrał kultową scenę w filmie Jerzego Antczaka. Aktor uważa, że stworzenie nowej wersji to zupełnie niepotrzebny i nietrafiony pomysł, na dodatek skazany na nieuchronne i najpewniej bolesne porównania z arcydziełem sprzed lat. „Uważam jednak, że to przedsięwzięcie jest niepotrzebne” – tłumaczy w rozmowie z „Plejadą” i dodaje: „robienie czegoś podobnego w momencie, gdy ten film wciąż tak silnie funkcjonuje, mija się z celem”.
Teraz na nowo dyskusję w mediach społecznościowych rozpalił wpis Doroty Zawadzkiej. Choć superniania nie oceniła wprost ani projektu, ani obsady, komentarze pod jej wpisem szybko zamieniły się w pole bitwy. Jedni nie kryli oburzenia, inni bronili twórców, apelując o wstrzymanie się z ocenami.
Tomasz Schuchardt jest już „wszędzie”? Nowa Barbara Niechcic w ogniu krytyki
Choć wybór Tomasza Schuchardta do roli Bogumiła przez część widzów został oceniony dość przychylnie, prawdziwa fala krytyki spadła na obsadę Barbary. To właśnie ta postać stała się główną osią sporu, a internauci zaczęli publicznie wskazywać własne kandydatki do tej roli. „Bogumił to jak Cię mogę… Ale na Barbarę nadawałaby się najbardziej Maja Ostaszewska, Agata Kulesza czy Magdalena Popławska”, „Bogumił ok. Ona nie”.
Równie dużo emocji wywołała sama obecność Tomasza Schuchardta w obsadzie. Część komentujących zauważa, że aktor coraz częściej pojawia się w ekranizacjach klasyki literatury, co ich zdaniem może prowadzić do przesytu. „Nie, nie. Schuchardt wszędzie. Wokulski, Bogumił, może jeszcze Wołodyjowski, Pan Tadeusz i doktor Wilczur”, „Wygląda na to, że pan Tomasz teraz będzie etatowy w ekranizacjach dzieł literatury polskiej. Jest dobrym aktorem, ale boję się, że w przypadku tak ikonicznych ról i w tak krótkim czasie może trochę pobłądzić i my, widzowie razem z nim”.
„Noce i dnie” nie do ruszenia?
Dla części odbiorców nowa adaptacja jest po prostu zbędna, podobnie jak dla Strasbugera, niezależnie od obsady i nazwisk stojących za projektem. „Po co robić nową adaptację, skoro NIC nie przebije słynnego serialu z Bińczyckim i Barańską?” — pytają internauci. „Cenię młodych twórców i dobrych aktorów, ale niestety dla mnie „Noce i dnie” to świętość. Tego arcydzieła nie da się przebić! Więc jak dla mnie wielkie NIE” – komentują.
Część internautów podchodzi do zapowiedzi z otwartością i podkreśla, że klasyka zasługuje na nowe interpretacje. „A ja się bardzo cieszę… To są dzieła zasługujące na nowe ekranizacje. Bogumił w punkt”, „Myślę, że może wyjść bardzo dobrze. Szczególnie Bogumił!”.
Jedno jest pewne — nowa wersja „Nocy i dni” już teraz rozpala emocje, a dyskusja wokół obsady pokazuje, jak silne miejsce ta historia wciąż zajmuje w zbiorowej wyobraźni widzów.