Netflix i HBO Max mają rywala? W Polsce wystartowała nowa platforma

Dodano:
Cinobo Źródło: Materiały prasowe / Cinobo
Nowa platforma streamingowa w Polsce wystartował. Czy Cinobo zagrozi Netfliksowi i HBO Max? Sprawdziliśmy.

Polski rynek streamingu ma kolejnego gracza. 3 listopada wystartowała platforma Cinobo, która chce przyciągnąć widzów czymś innym niż kolejną porcją głośnych premier i produkcji nastawionych na masową publiczność.

Cinobo już działa w Polsce. Co znajdziemy w katalogu?

Jej pomysł opiera się na starannie wybranym kinie z całego świata, mniej oczywistych filmach i serialach oraz społeczności, która ma mieć wpływ na zawartość katalogu. Czy to wystarczy, by zainteresować widzów przyzwyczajonych do Netfliksa, HBO Max czy Prime Video? Jest kilka powodów, dla których warto przyjrzeć się tej nowości.

Na początek platforma przygotowała blisko 1000 tytułów. W ofercie znalazły się zarówno filmy, jak i seriale z różnych stron świata. Twórcy Cinobo stawiają przede wszystkim na kino, które nie zawsze przebija się do szerokiej dystrybucji i często pozostaje poza zainteresowaniem największych serwisów streamingowych.

To propozycja dla widzów, którzy lubią szukać filmowych perełek, poznawać twórczość mniej znanych reżyserów i sięgać po produkcje wykraczające poza najpopularniejsze gatunki. Zamiast ścigać się na liczbę głośnych premier, Cinobo chce zaoferować selekcję tytułów, które warto odkryć. Są wśród nich m.in. rzadko spotykane na innych platformach tytuły, jak „Łowca jeleni”, „Harry Angel”, „Mulholland Drive”, „Wszystko o mojej matce”, czy kultowe arcydzieło – „Czas apokalipsy”. Z kolei część seriali nie była dotąd nigdy dostępna na streamingu w Polsce. Tu są m.in. „Empatia”, „Wtyka”, „Requiem dla Seliny”, czy „Holy Sh!t”.

Ważnym elementem pomysłu jest również odejście od modelu, w którym o tym, co oglądamy, decydują przede wszystkim algorytmy. Platforma chce promować filmy, które mogłyby zginąć w natłoku kolejnych premier albo nigdy nie dotrzeć do szerszej publiczności.

Netflix i HBO Max mają konkurencję? Tu widzowie mają współtworzyć platformę

Czy Cinobo może zagrozić największym serwisom streamingowym? Na razie trudno mówić o bezpośredniej rywalizacji na ich zasadach. Nowa platforma nie zapowiada wyścigu o najgłośniejsze hollywoodzkie produkcje ani nie próbuje kopiować modelu opartego na wielkich serialowych hitach. Jej ambicje są inne. Cinobo chce stać się miejscem dla kinomanów, którzy od streamingu oczekują czegoś więcej niż szybkiego znalezienia kolejnego popularnego tytułu na wieczór. Liczy się tu odkrywanie, różnorodność i możliwość dotarcia do filmów, które nie zawsze trafiają do szerokiej dystrybucji.

Jednym z ciekawszych elementów projektu jest rola społeczności. Cinobo nie chce ograniczać widzów do wybierania filmu z gotowej listy. Użytkownicy mają możliwość oceniania i recenzowania produkcji, tworzenia własnych zestawień oraz polecania tytułów innym. Co więcej, ich głos ma mieć znaczenie również przy kształtowaniu katalogu. Jeszcze przed polskim debiutem do społeczności dołączyły tysiące miłośników kina, którzy podpowiadali, jakich filmów i seriali brakuje im w dostępnej ofercie.

Cinobo ma dodatkowy atut. Rozdaje bilety do kin

Na tle konkurencji wyróżnia się także pomysł połączenia oglądania filmów w domu z wizytami w kinie. Subskrybenci Cinobo mają otrzymywać również bezpłatne bilety na seanse.

Nie jest to przypadkowy dodatek. Platforma powstała w Grecji w 2020 roku z inicjatywy Dafni Bechtsi, która wychowała się w świecie filmów i rodzinnych wypożyczalni wideo. Projekt od początku miał wspierać wartościowe kino, również takie, które nie ma wystarczającego potencjału komercyjnego, by przebić się do szerokiej dystrybucji.

Grecki przykład pokazuje, że streaming może wspierać tradycyjne kina, zamiast je zastępować. Dzięki działaniom Cinobo udało się uratować przed zamknięciem i odnowić sześć kin w Grecji, a ponad 300 tys. osób wróciło na seanse na dużym ekranie.

Ile kosztuje Cinobo? Można sprawdzić za darmo

Nowa platforma działa w modelu subskrypcyjnym. Miesięczny dostęp kosztuje 29,99 zł, natomiast przy wyborze planu rocznego cena wynosi 23,99 zł miesięcznie. Nie trzeba dodatkowo wypożyczać poszczególnych filmów ani płacić za każdy obejrzany tytuł.

Nowi użytkownicy mogą skorzystać z siedmiodniowego bezpłatnego okresu próbnego. To szansa, by samodzielnie sprawdzić katalog i ocenić, czy propozycja Cinobo odpowiada ich filmowym zainteresowaniom.

Czy nowy serwis stanie się poważnym konkurentem dla Netfliksa i HBO Max? Niekoniecznie musi odbierać im widzów, by znaleźć dla siebie miejsce na rynku. Może raczej uzupełnić ofertę największych platform i przyciągnąć tych, którzy w streamingu szukają filmów mniej oczywistych, ambitniejszych i trudniej dostępnych.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...