Doda celem zmasowanej nagonki? Odniosła się do hejtu
Ostatnio głośno jak nigdy o Dodzie, na dodatek wcale nie z powodów artystycznych. Piosenkarka najpierw wywołała burzę, ujawniając skandaliczne warunki w polskich schroniskach dla zwierząt, potem wdała się w spór z Magdą Gessler, a kilka dni temu miała miejsce premiera głośnego filmu, którego jest główną bohaterką.
Doda ratuje zwierzęta, a ludziom się to nie podoba
Kiedy gwiazda ruszyła na pomoc psiakom i kociakom, które przetrzymywane są w skandalicznych warunkach w patoschroniskach, nie wszyscy bili brawo. Nie brakowało komentarzy, że to działanie pod publiczkę, mające na celu upiększenie wizerunku kontrowersyjnej artystki. Głos zabrała nawet gwiazda kuchni, Magda Gessler.
Gessler w jednym z wywiadów zasugerowała, że zaangażowanie Dody w akcję na rzecz psów mogło mieć przede wszystkim charakter wizerunkowy. „To, że teraz Doda krąży wokół schronisk i wybrała to sobie jako temat, to na pewno jest bardzo świadome i robi to dobrze. [...] Zawsze robi dobry biznes” — stwierdziła gwiazda „Kuchennych rewolucji”.
Wokalistka szybko odpowiedziała. „Wydaje mi się, że ona wszędzie upatruje biznes, jeżeli zacznie coś robić za darmo dla kogoś, nawet właśnie dla psów. [...] to dopiero będzie miała mandat do tego, żeby się tak obrzydliwie wypowiadać. A póki co jest wrednym czupiradłem” — skomentowała artystka w rozmowie z portalem przeambitni.pl.
Nie brakowało krytyki ze strony internautów. W sieci pojawiły się obraźliwe nieraz komentarze, bijące bezpośrednio w artystkę. Dorota Rabczewska nagrała w końcu filmik dla tych, którzy wciąż jeszcze nie wiedzą, jak działa manipulowanie opinią w sieci, na dodatek manipulowanie za pieniądze.
Możesz kupić nienawiść. Do każdego
„Chciałam wam pokazać, jak to działa w tych czasach, za pieniądze manipulowanie opinią społeczną i w ogóle ruchem społecznym, jak można za pieniądze w tych czasach w Internecie kupić sobie to, co człowiek zaczyna prędzej czy później myśleć, sugerując się komentarzami” – zaczyna nagranie, przyznając, że ona sama sobie z tego nie zdawała sprawy.
„Już od jakiegoś czasu istnieją normalnie zatrudnione osoby, które funkcjonują w dużych biurach, placówkach, gdzie kupuje się konkretne lobbowanie czegoś, bądź właśnie hejtowanie czegoś” – tłumaczy, zwracając uwagę, że dotąd funkcjonowało to wszystko głównie wokół wielkich marek, koncernów. Po to, żeby np. zdyskredytować jakieś produkty.
Takie fejkowe, hejterskie komentarze można też kupić na konkretną osobę, na artystę. Doda podaje swój przykład. „Pod moim filmem Prime Video są komentarze różnych osób, ale są też komentarze fejków, gdzie jestem oczywiście ćpunką, narkomanką, alkoholiczką, ku***. Weszłam sobie, oczywiście on jest fejkiem, ale każdy, kto polubił ten komentarz, również jest osobą nieistniejącą. Weszłam później w kolejne komentarze, które są hejtujące i również są one lajkowane i boostowane do góry przez osoby nieistniejące, boty. Czyli można sobie kupować narrację i można sobie kupować jakiś taki efekt kuli śnieżnej i sugerować osobom żyjącym, tak jak my, że jest taka, a nie inna nagonka i naprawdę, tak ludzie myślą. Nie. To nie są ludzie” – mówi na nagraniu wyraźnie poruszona.
Możecie zniszczyć każdego. Hejt się dobrze niesie
Gwiazda zwraca uwagę, że żyjemy w takich czasach, że ciężko oddzielić prawdę od fejków, sztucznych tworów, od AI. „Możecie sobie w tych czasach kupić taką, a nie inną narrację w Internecie i nagonkę na osobę XY. Nieważne, czy to jest osoba publiczna, czy niepubliczna. Oczywiście, jeżeli ma większe zasięgi, no to więcej tych komentarzy będzie widocznych. Jeżeli ma mniejsze zasięgi, to naprawdę jej współczuję, bo po prostu zaleję ją fala hejtów, botów i ohydnych komentarzy. Możecie sobie wymyślić, że ktoś ma jakąś chorobę weneryczną, psychiczną, oczywiście zdiagnozować najlepiej i najłatwiej, to się zawsze super niesie, to jest modne” – podkreśla oburzona Doda.
Nie wierz we wszystko. Możesz być tylko trybikiem w maszynie
„Naprawdę trzeba było powiedzieć, dołożyłabym ci. Potrzebujesz drobnych?” – pyta gorzko tych, którzy miażdżą ją w sieci za pieniądze.
Na koniec wyjaśnia, po co w ogóle nagrała ten filmik. Przede wszystkim po to, by zachować zdrowy rozsądek, by nie wierzyć we wszystko, co widzi się w sieci i w to nie wierzyć. Zwraca przy tym uwagę na prace nad ustawą o mowie nienawiści w Internecie.
„Nie przejmujcie się, jeżeli będziecie widzieć takie rzeczy na swój temat, ponieważ najwidoczniej ktoś sobie po prostu kupił taką, a nie inną kampanię. [...] Bardzo dobrze, że wchodzi ustawa Ministerstwa Sprawiedliwości. Naprawdę trzymam kciuki, panie ministrze. Dwa, myślę, że powinniście zgłaszać takie rzeczy” – apeluje piosenkarka, by na koniec odnieść się do samych komentujących. „Żeby brali poprawkę, że są wykorzystywani i są częścią jakiejś akcji”.