Jimmy Kimmel uderzył w Donalda Trumpa podczas Oscarów. Wspomniał o więzieniu

Dodano:
Jimmy Kimmel Źródło: PAP / EPA/Allison Dinner
Gospodarz gali nie mógł powstrzymać emocji po przeczytaniu negatywnej recenzji byłego prezydenta. Jimmy Kimmel publicznie odpowiedział Donaldowi Trumpowi.

Podczas tegorocznej ceremonii rozdania Oscarów nie zabrakło wielkich emocji. Oprócz wspaniałych występów i nagród dla największych gwiazd, głośno było m.in. o upadku aktorki na czerwonym dywanie czy nagim mężczyźnie na scenie podczas prestiżowej gali. Wydaje się jednak, że najbardziej kontrowersyjna rzecz miała miejsce na samym końcu wydarzenia

Jimmy Kimmel odpowiedział Donaldowi Trumpowi

Gospodarzem 96. ceremonii rozdania Oscarów po raz czwarty w swojej karierze był Jimmy Kimmel. Prezenter starał się rozbawiać publiczność, z lepszym lub gorszym skutkiem, a także żartować z gości wydarzenia. Wytknął m.in. Robertowi Downeyowi Jr. zażywanie narkotyków w przeszłości, co poskutkowało falą oburzonych komentarzy w sieci. Wydawało się jednak, że mężczyzna stanął na wysokości zadania, a każdy zdaje sobie sprawę z jego poczucia humoru. Otóż nic bardziej mylnego.

Zaledwie kilka minut przed końcem gali Jimmy Kimmel pojawił się na oscarowej scenie po to, by zapowiedzieć Ala Pacino, który wręczał tego wieczoru ostatnią, najważniejszą nagrodę, czyli tę w kategorii „Najlepszy film”. Komik wówczas zwrócił się do publiczności, mówiąc, że przeczytał właśnie recenzję prowadzenia przez siebie gali. Nie była ona pozytywna.

– „Czy był kiedykolwiek gorszy gospodarz ceremonii rozdania Oscarów niż Jimmy Kimmel? Jego początek był dziełem przeciętnej osoby, która za bardzo stara się być kimś, kim nie jest i nigdy nie będzie. Pozbądźcie się Kimmela i być może zastąpcie go innym zmarnowanym, ale tanim «talentem» ABC. (...) To także naprawdę zły, poprawny politycznie program dzisiejszego wieczoru, przez lata chaotyczny, nudny i bardzo niesprawiedliwy. (...) Bla. Bla. Bla. Uczyń Amerykę znów wielką”. Zobaczmy czy zgadniecie, który z byłych prezydentów właśnie to opublikował? Ktoś wie? – zapytał Jimmy Kimmel publiczność.

Oczywiście przez hasło „make America great again” każdy domyślił się, że chodzi o Donalda Trumpa. Co więcej, nie był to skecz, a prawdziwy cytat wpisu byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który ten chwilę wcześniej opublikował na swoim profilu w serwisie X (dawnym Twitterze). Widać było, że wpis nieco wzburzył prowadzącego, który zdecydowanie odpowiedział na te zarzuty.

– Dziękuję, prezydencie Trump. Dziękuję, że pan to ogląda. Jestem zaskoczony... Czy skończył się już pański pobyt w więzieniu? – zapytał Jimmy Kimmel.

Riposta Kimmela wywołała żywiołową reakcję w Dolby Theatre w Los Angeles. Publiczność wybuchła gromkim śmiechem, a warto zaznaczyć, że słynna sala przy Hollywood Boulevard może pomieścić blisko 3400 osób. Trzeba przy tym przyznać, że owy żart był jednym z nielicznych stronniczych, politycznych momentów tegorocznych Oscarów. Poza tym wielu uczestników ceremonii (w tym Mark Ruffalo i Billie Eilish) nosiło czerwone przypinki na znak poparcia dla zawieszenia broni w Gazie. Protesty związane z trwającym tam konfliktem przyciągnęły zresztą setki uczestników wokół teatru i zablokowały ruch na tyle, że ceremonia rozpoczęła się z pięciominutowym opóźnieniem, ponieważ spóźniło się wiele gwiazd.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...