Zegar podtrzymywał sufit, w pokoju było poniżej zera! Ekipa przyjechała w ostatniej chwili

Zegar podtrzymywał sufit, w pokoju było poniżej zera! Ekipa przyjechała w ostatniej chwili

„Nasz nowy dom”, Bartniki
„Nasz nowy dom”, Bartniki Źródło: Materiały prasowe / Polsat
Dla tej rodziny własny dom przez lata nie był bezpiecznym schronieniem. Oznaczał strach, zimno i brak podstawowych warunków do życia.

Rodzeństwo z Bartników przetrwało trudne dzieciństwo, a dziś wspólnie próbuje radzić sobie z fatalnym stanem budynku. Ekipa programu „Nasz nowy dom” zjawiła się tam w momencie, gdy sytuacja była naprawdę dramatyczna. W ostatniej chwili.

„W nocy nie raz uciekaliśmy do babci”

Po wakacyjnej przerwie widzowie ponownie będą mogli śledzić historie rodzin, którym ekipa programu „Nasz nowy dom” pomaga odmienić ich codzienność. Premierowy odcinek nowego sezonu przyniesie wyjątkowo poruszającą historię rodzeństwa z Bartników.

Pan Rafał i pani Agnieszka od dzieciństwa mierzyli się z trudną sytuacją w rodzinnym domu. Ich ojciec nadużywał alkoholu, a jego powroty do domu często oznaczały awantury i strach. – W nocy nie raz wstawaliśmy i uciekaliśmy do babci, gdy wracał pijany i robił awantury. Baliśmy się każdej nocy, w jakim stanie wróci – wspomina w programie pani Agnieszka.

Mimo traumatycznych doświadczeń rodzeństwo pozostało razem. Dziś pan Rafał i pani Agnieszka mieszkają wspólnie, a także wychowują syna kobiety, Michała. Wzajemne wsparcie jest dla nich niezwykle ważne, szczególnie że ich obecne warunki mieszkaniowe pozostawiają wiele do życzenia.

Dach grozi zawaleniem. Sufit podtrzymuje wiszący zegar. „Nasz nowy dom” wraca po wakacyjnej przerwie

Stan techniczny domu jest bardzo zły. Dach grozi zawaleniem, a w pokoju pana Rafała sufit nad łóżkiem utrzymuje się praktycznie dzięki wiszącemu zegarowi. To właśnie tam zimą temperatura spada najniżej. Zdarza się, że termometr pokazuje wartości poniżej zera.

Pan Rafał mimo wszystko nie skupia się na własnym komforcie. Najważniejsze jest dla niego zapewnienie bezpieczeństwa siostrze i jej synowi. Rodzina zmaga się również z problemem ogrzewania. Stary piec, który służy do ogrzewania domu, jest w bardzo złym stanie. Wydobywa się z niego czarny dym i popiół, a korzystanie z urządzenia stanowi zagrożenie.

Jednym z największych problemów jest brak łazienki oraz ciepłej wody. Przygotowanie kąpieli wymaga od rodziny sporo wysiłku. Najpierw trzeba zagotować wodę w garnkach, a następnie rozłożyć materiałową, składaną wannę w kuchni.

Trudne warunki mieszkaniowe odbiły się również na Michale. Chłopiec musiał mierzyć się z szykanami ze strony rówieśników. – Były momenty, że mówili, że mieszka w stodole – przyznaje pani Agnieszka.

„Przyjechaliśmy w ostatnim momencie”

Kiedy ekipa „Naszego nowego domu” zobaczyła, w jakim stanie znajduje się budynek, szybko stało się jasne, że przed nią wyjątkowo trudne zadanie. Kierownik budowy Wiesław Nowobilski nie krył emocji, oceniając sytuację rodziny. – Przyjechaliśmy w ostatnim momencie – powiedział.

Ekipa miała zaledwie pięć dni, aby przeprowadzić gruntowną przemianę domu. Musiała odmienić miejsce, które przez lata nie zapewniało rodzinie ani odpowiedniego bezpieczeństwa, ani podstawowych warunków do życia. Historia mieszkańców Bartników będzie jednym z mocnych akcentów premierowego odcinka nowego sezonu. Widzowie mogą spodziewać się wzruszających momentów, łez szczęścia oraz niespodzianek przygotowanych dla rodziny.

Pierwszy odcinek nowego sezonu „Naszego nowego domu” zostanie wyemitowany 3 września o godz. 20:30.

Czytaj też:
8 filmów dla całej rodziny na koniec wakacji. Idealne przed szkołą
Czytaj też:
Polski „The Pitt” nadchodzi? TVP i Prime Video łączą siły

Galeria:
„Nasz nowy dom” w Bartnikach
Źródło: WPROST.pl