Norbi o pracy w TVP Kurskiego. „Najlepszy czas w moim życiu”

Norbi o pracy w TVP Kurskiego. „Najlepszy czas w moim życiu”

Norbi
Norbi Źródło: Newspix.pl / Artur Zawadzki
Nie dają spokoju Norbiemu. Znów padły trudne pytania o czasy jego pracy w telewizji Kurskiego. „Nie żałuję ani sekundy” – deklaruje piosenkarz.

Wraca temat pracy Norbiego w Telewizji Polskiej w czasach, gdy jej prezesem był Jacek Kurski. Muzyk i prezenter w szczerej rozmowie przed kamerami nie tylko odniósł się do kontrowersji, ale też jednoznacznie podsumował tamten etap. — „Najlepszy czas w moim życiu” — przyznał bez wahania.

Norbi o TVP. „Nie rób tego, człowieku!”

Norbi był gościem programu „Portret”, gdzie w rozmowie z Michałem Dziedzicem mówił m.in. o swoim uzależnieniu od hazardu. Przyznał, że przez kilkanaście lat gry w kasynach przegrał łącznie 7 mln złotych, a problemowi towarzyszyły także alkohol i narkotyki.

W wywiadzie pojawił się również wątek jego pracy w Telewizji Publicznej. Artysta należał wówczas do grona rozpoznawalnych twarzy stacji i prowadził formaty „Jaka to melodia?” oraz „Koło Fortuny”. Jak podkreślił, wiele osób odradzało mu przyjęcie tej propozycji, jednak ostatecznie zdecydował inaczej, między innymi za sprawą żony.

„Najpierw powiedziałem „nie, może nie". A moja żona mówi: „Jak to nie, przecież to jest show-biznes". Masa ludzi mówiła mi „nie rób tego, człowieku, nie idź, to jest fatalny błąd!". Na całe szczęście, posłuchałem siebie” — zdradził.

„Nie żałuję ani sekundy”. Tak wspomina tamten okres

Norbi został zapytany wprost, jak dziś ocenia czas spędzony w TVP i czy negatywne komentarze były rekompensowane przez warunki pracy i zarobki. Jego odpowiedź była jednoznaczna.

„To był jeden z najlepszych okresów w moim życiu, a szczególnie »Koło Fortuny« jak robiliśmy z Izą Krzan. Rewelacja. Nie żałuję ani sekundy, ani momentu i cieszę się, że nie posłuchałem ludzi, bo ci ludzie nie dadzą mi chleba z masłem, ani z szynką. Oni tylko będą gadać: nie idź, nie idź” – tłumaczył.

Gwiazdor podkreślił również, że pracował w telewizji publicznej przy różnych układach politycznych i nie utożsamia się z przypisywanymi mu etykietami. „To, że ktoś ma mnie za pisowca, czy prawicowca, czy człowieka bez kręgosłupa, to nie jest mój problem. Ja się z tym nie utożsamiam, ja po prostu robię swoje” – przekonywał Norbi.

Czytaj też:
Widzowie odsyłają Strasburgera „na emeryturę”. Wrze po „Familiadzie”
Czytaj też:
Australijska perełka – mocny polityczny thriller – na Netflix. Znamy ją z „Mindhuntera”

Źródło: WPROST.pl