Artysta odszedł 13 lipca w Sydney, otoczony przez najbliższych. Jeszcze kilka lat temu ujawnił, że zmaga się z rzadkim nowotworem krwi.
Sam Neill nie żyje. Rodzina przekazała smutną wiadomość
Informację o śmierci aktora przekazała jego rodzina w oficjalnym oświadczeniu.
„Z ogromnym smutkiem rodzina Sama Neilla przekazuje wiadomość o jego śmierci w poniedziałek, 13 lipca, w Sydney w Australii. Sam był otoczony rodziną i odszedł z godnością, która charakteryzowała go przez całe życie” – napisano.
Bliscy podkreślili również, że śmierć aktora była nagła i nieoczekiwana, dodając, że do końca pozostawał wolny od raka. Podziękowali także personelowi szpitala St Vincent's Private Hospital za opiekę i poprosili o uszanowanie prywatności w czasie żałoby.
Po zakończeniu zdjęć do filmu „Jurassic World Dominion” w 2022 roku Sam Neill ujawnił, że zdiagnozowano u niego chłoniaka trzeciego stopnia, czyli rzadki nowotwór krwi. Aktor informował wówczas, że będzie wymagał chemioterapii do końca życia.
Sam Neill — twarz „Parku Jurajskiego”
Choć w swojej trwającej ponad pół wieku karierze stworzył dziesiątki znakomitych kreacji, dla wielu widzów na zawsze pozostanie doktorem Alanem Grantem z „Parku Jurajskiego”.
Po raz pierwszy wcielił się w paleontologa w kultowym filmie Stevena Spielberga z 1993 roku, który zarobił na całym świecie 914 mln dolarów i stał się jednym z największych przebojów w historii kina. Do tej roli powrócił później w „Jurassic Park III” oraz „Jurassic World Dominion”.
W jednym z wywiadów z charakterystycznym dla siebie humorem mówił o swojej najsłynniejszej postaci: „Zawsze myślałem, że Alan Grant jest jak stara, wygodna para butów. Widział lepsze czasy, ale wciąż jest naprawdę wygodny i nie ma mowy, żeby się go pozbyć. Zakładasz te buty, kapelusz i od razu znów jesteś Alanem Grantem”.
Urodzony w Irlandii Północnej, a wychowany w Nowej Zelandii Sam Neill należał do najważniejszych aktorów australijskiego i nowozelandzkiego kina. Międzynarodową rozpoznawalność zdobył już pod koniec lat 70. dzięki filmowi „Moja błyskotliwa kariera”.
W kolejnych latach wystąpił m.in. w „Omenie III: Ostatecznym konflikcie”, „Opętaniu” Andrzeja Żuławskiego, „Polowaniu na Czerwony Październik”, nagradzanym „Fortepianie” Jane Campion, „Horyzoncie zdarzeń”, „Zaklinaczu koni”, „Polowaniu na dzikich ludzi”, serialu „Peaky Blinders”, a także w filmach Marvela: „Thor: Ragnarok” i „Thor: Miłość i grom”.
Nie ograniczał się wyłącznie do kina. Za rolę w miniserialu „Merlin” otrzymał nominacje do nagrody Emmy i Złotego Globu. Doceniono go również za występ w serialu „Dynastia Tudorów”, w którym wcielił się w kardynała Thomasa Wolseya.
„Jego dziedzictwo będzie żyło przez pokolenia”
Hołd aktorowi złożył Matthew Deaner, dyrektor generalny Screen Producers Australia. „Sam Neill był jedną z najwybitniejszych postaci australijskiego i nowozelandzkiego ekranu. Jego niezwykły talent i profesjonalizm wzbogaciły niezliczone produkcje i zainspirowały pokolenia filmowców oraz aktorów. Jego wkład w kino i kulturę filmową jest nieoceniony, a jego dziedzictwo będzie inspirować kolejne pokolenia”.
Równie ciepło o aktorze pisał ceniony krytyk filmowy David Thomson. „Jest taki Sam Neill, którego można spotkać w wielkich filmach, patrzącego z charakterystycznym spokojem na Meryl Streep albo dinozaura. Ale wystarczy przyjrzeć się uważniej, by dostrzec aktora o ogromnej inteligencji, ironii i niezwykłej uważności”.
Sam Neill pozostawił syna Tima i córkę Elenę.
Czytaj też:
71 lat po filmowym arcydziele Netflix szykuje serial. Kto zastąpi Jamesa Deana? Czytaj też:
Coraz więcej gwiazd rezygnuje z mięsa. Ich powody mogą zaskoczyć
