Wielki gwiazdor z drobną skazą. Piotr Fronczewski kończy 80 lat

Wielki gwiazdor z drobną skazą. Piotr Fronczewski kończy 80 lat

Piotr Fronczewski
Piotr Fronczewski Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
Ponad 300 ról, ponad 90 filmów, ponad 60 sztuk teatralnych, jeden Franek i Kleks. Wszyscy Polacy już wiedzą, jaka gwiazda świętuje dziś urodziny.

8 czerwca 80 lat kończy Piotr Fronczewski, aktor o wielu obliczach nie tylko ekranowych, ale i prywatnych.

Piotr Fronczewski — droga gwiazdy od teatru do Franka Kimono

Miał być chłopcem z wrodzoną skłonnością do udawania i do robienia tego z przekonaniem, że to jedyna uczciwa forma istnienia. Teatr przyciągnął go już w dzieciństwie, a pierwsze epizody w spektaklach Teatru Telewizji przyszły, zanim ukończył szkołę podstawową. Kiedy miał dwanaście lat, dostawał filmowe propozycje. Kiedy miał osiemnaście, zaczął studia w PWST w Warszawie. Ukończył je z wyróżnieniem, co w tym wypadku nikt nie uznał za szczególne zaskoczenie.

Na scenie zadebiutował w Teatrze Syrena i to u boku samego Adolfa Dymszy. Potem były teatry Narodowy, Współczesny i Dramatyczny, ten ostatni pod dyrekcją Gustawa Holoubka, o którym Fronczewski mówił z rzadką powagą: „nieco żartobliwie, ale i z dużą dozą powagi mogę powiedzieć, że Holoubek jest dla mnie jednym z dowodów na istnienie Pana Boga”.

Dla niego teatr, kolejne role, nowe kreacje były całym światem. „Nie gra się po to, żeby zarabiać na życie. Gra się po to, żeby kłamać, żeby siebie okłamywać, żeby można było być tym, kim nie można być” – przekonywał w wywiadzie dla „Przekroju”.

Lata 70. przyniosły Fronczewskiemu szaloną popularność dzięki kabaretom: Pod Egidą i Olgi Lipińskiej. Ten drugi stworzył mu przestrzeń do popisu nie tylko aktorskiego, ale i akrobatycznego. Służba Bezpieczeństwa również się nim wtedy zainteresowała, kabarety te bowiem były odbierane jako jawna krytyka komunistycznej władzy. Zaproponowano mu nawet podpisanie lojalki w zamian za wyjazd za granicę. Odmówił.

W 1983 roku na polską scenę wkroczył Frank Kimono. Wykpiwając mody na disco i wschodnie sztuki walki, posługując się warszawskim slangiem, stał się czymś więcej niż pastiszem. Dziś bywa nazywany prekursorem polskiego rapu, a „King Bruce Lee karate mistrz” to pełnoprawny hit kolejnych pokoleń. Wszystko to było jak to u Fronczewskiego, śmiertelnie poważne pod pozorem niebycia poważnym.

Dzieci wychowane w latach 80. znają go jako Pana Kleksa — ekscentrycznego dyrektora niezwykłej akademii z ekranizacji książek Jana Brzechwy. Młodsi widzowie zaprzyjaźnili się z nim na nowo dzięki serialom „Tata, a Marcin powiedział” i „Rodzinie zastępczej”.

Drobna skaza na wizerunku gwiazdy. Burzliwy romans, którym żyła cała Polska

W 2015 roku wydał autobiografię „Ja, Fronczewski”, książkę bez cenzury, jak ją promowano. Przyznał się w niej do romansu z aktorką Joanną Pacułą poznaną na planie serialu „07 zgłoś się”, opisał kryzys małżeński i decyzję, która — jak sam twierdzi — uratowała mu życie rodzinne. Piotr Fronczewski nie traktował tego romansu, jako coś przelotnego, bo dla młodszej o 11 lat aktorki chciał porzucić swoje 7-letnie małżeństwo i złożyć żonie propozycję, by każde z nich wzięło sobie pod opiekę po jednej córce. Ostatecznie się na to nie zdecydował. Żona Ewa wybaczyła. Fronczewski do tej pory nie wybaczył sobie do końca.

„Ewa jest moją miłością, moją odwagą i męstwem. Gniewem, awanturą, moją zdradą, moim wstydem i przebaczeniem. Moją radością, niepokojem i troską. Moją dumą, moim życiem” – mówił Piotr Fronczewski o żonie Ewie, wywiad dla „Vivy!”

On sam z kolei od lat jest życiem milionów Polaków, którzy dla niego gromadzą się przed ekranami, wychodzą do kin i teatrów. Bo bez względu na to, czy na deskach scenicznych, czy w kabarecie, w roli amanta, czy gangstera, Piotr Fronczewski jest zawsze sobą. Niepowtarzalny.

Czytaj też:
Sprawdzian z wieczorynek PRL-u. Rozpoznaj je! QUIZ
Czytaj też:
Krwawy dramat w Hollywood. Gwiazdor „Top Gun” zamordowany

Galeria:
Piotr Fronczewski kończy 80 lat