Karolina Pajączkowska nie gryzie się w język i ujawnia, co jej zdaniem naprawdę działo się na planie „Królowej przetrwania”.
„Sterowanie konfliktami” w reality show
Dziennikarka, która bierze udział w trzeciej edycji programu, w podcaście „Matcha talks” postanowiła odsłonić kulisy produkcji. Jej relacja rzuca zupełnie nowe światło na to, co widzowie oglądają na ekranie w reality show.
„Każda z nas, uczestnicząc w tej produkcji, na samym początku przeszła dwie godziny przesłuchania. O wszystko cię pytają. Później, na podstawie tego w scenariuszu są elementy, o których ty im mówiłaś. Na przykład podchodzi pani reżyser i mówi: „A może zapytałabyś tę dziewczynę o tę historię? Bo ona mówiła o takim czymś, to ciekawi nas, a teraz nie chce się otworzyć". Wiem, że dziewczyny też dostawały instrukcje” — opowiada Karolina Pajączkowska.
Według niej produkcja miała aktywnie wpływać na rozwój konfliktów między uczestniczkami, podsycając napięcia i kierując rozmowy na konkretne tory.
Alkohol na planie show? „Większość była pod wpływem”
Jeszcze mocniejsze zarzuty dotyczą obecności alkoholu. Pajączkowska twierdzi, że uczestniczki regularnie otrzymywały trunki, co – jej zdaniem – przekładało się na ich zachowanie.
„Na samym początku, co mnie bardzo zdziwiło, ale dziś widzę to już we wszystkich formatach reality show, czyli pytanie: „Kto pije alkohol?". [...] Te dziewczyny, które powiedziały, że piją, miały butelki przynoszone każdego wieczora. Większość dziewczyn była non stop, nie powiem, że nawalona, ale powiem, że pod wpływem alkoholu” — sugeruje Karolina Pajączkowska i dodaje:
„Wiem, bo był taki moment, jak opuszczaliśmy jeden camp, to zobaczyłam stertę butelek, czarny worek na śmieci wypełniony pustymi butelkami po winie, whisky i takich rzeczach. Dziewczyny tam normalnie piły, stąd, moim zdaniem, te konfrontacyjne zachowania”.
„Nie było co jeść”. Mocne słowa o telewizyjnych warunkach dla celebrytek
Na tym jednak nie koniec. Uczestniczka programu zwraca uwagę także na kwestie wyżywienia. Jak twierdzi, warunki były znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać widzom.
— Schudłam chyba z sześć kilogramów w czasie tego miesiąca. Tam naprawdę nie było co jeść. [...] Na początku były obiady techniczne, to się tak nazywa. Przynosili je w takich jednorazówkach. Tam był ryż, jakieś kawałki mięsa z kością i jakiś sos hinduski. Jedzenie było, a potem się skończyło. Mało tego produkcja jadła przy nas, a my siedziałyśmy obok i patrzyłyśmy. Czasami, chyba z dwa razy nam pozwolili coś zjeść. Przysięgam ci, rzuciłyśmy się jak bezdomne na to jedzenie — opowiada Karolina Pajączkowska.
Czytaj też:
Szok w „Tańcu z gwiazdami”! Rezygnacja na wizji i cztery pary w finaleCzytaj też:
60 lat i dalej lecą. Najdłużej emitowane seriale w historii telewizji
