Krystyna Loska – „boska Loska”, jak ją nazywano – z pamięci zapowiadała programy, a biało-czerwoni wierzyli, że przynosi szczęście reprezentacji. Jej droga do telewizji zaczęła się jednak od marzeń o aktorstwie i jednej decyzji, która zmieniła wszystko.
Z Tychów do szkoły teatralnej. Niespełnione marzenie, które stworzyło legendę
Naturalna, szczera, z ciepłym, a nie przyklejonym uśmiechem na ustach, nie wiedziała nawet, co do celebryckie skandale, dzięki którym dziś robi się karierę, nie tylko telewizyjną. Tak zapamiętali ją widzowie, którzy przez 33 lata zasiadali przed telewizorami, czekając na jej charakterystyczną stylizację i fryzurę, piękne zapowiedzi, nutkę dowcipu. Krystyna Loska stała się ikoną epoki – symbolem klasy i profesjonalizmu, którego dziś próżno szukać w medialnym zgiełku.
Urodziła się 25 lipca 1937 roku w Tychach jako Krystyna Szostak, w porządnej kupieckiej rodzinie. Od najmłodszych lat ciągnęło ją jednak na scenę. W liceum ogólnokształcącym uczęszczała na kursy przygotowawcze prowadzone przez samgo Gustawa Holoubka w Katowicach, później dostała się na wydział aktorski szkoły teatralnej w Krakowie.
Los jednak napisał dla niej inny scenariusz. Na drugim roku studiów, po narodzinach córki Grażyny (Torbickiej, niezwykle popularnej dziennikarki i prezenterki – przyp.red.) porzuciła marzenia o aktorstwie. Do szkoły wróciła po latach, zdała egzamin eksternistyczny, ale kariery scenicznej już nie kontynuowała. Jej przyszłość miała rozegrać się przed kamerą, ale telewizyjną.
Miss trafia do telewizji
Pierwsze kroki w mediach stawiała w Wojewódzkim Domu Kultury w Katowicach, gdzie trafiła do sekcji recytatorskiej. To tam zwróciła na siebie uwagę radiowej redaktorki i rozpoczęła pracę jako lektorka.
Do telewizji namówił ją kolega ze szkoły, legendarny katowicki spiker Józef Kopocz. W czerwcu 1962 roku zadebiutowała na antenie TVP Katowice, zapowiadając kultowy serial „Zorro” Walta Disneya. Zastępowała wówczas chorego kolegę, ale to ten występ okazał się początkiem jej 33-letniej kariery. W 1966 roku została Miss „Zwierciadła” i pojawiła się na okładce magazynu. Popularność rosła, a ona zyskiwała status gwiazdy, choć sama nigdy nie zabiegała o rozgłos.
„Boska Loska” i dobra wróżka biało-czerwonych
Zasłynęła umiejętnością przedstawiania z pamięci programu na cały dzień. Bez kartki, patrząc widzom prosto w oczy. Uważała, że to po prostu bardziej naturalne, grzeczne, a nawet miłe — spoglądać w oczy widza, a nie zerkać do ściągawki, jak wspominała po latach. Widzowie zakładali się o jej ewentualne potknięcia, plotkowano nawet, że czyta alfabetem Braille’a. W rzeczywistości musiała wyjątkowo pilnować koncentracji, by się nie zaciąć.
Nazywano ją „boską Loską”. Panie kopiowały jej fryzury i stroje. Stała się ikoną stylu i telewizyjnej klasy. Przetrwała 14 prezesów TVP. W 1972 roku, po dziesięciu latach pracy w Katowicach, przeniosła się z mężem do Warszawy. Henryk Loska – inżynier górniczy z kopalni „Ziemowit”, działacz piłkarski – otrzymał pracę w stolicy. Zaprzeczała plotkom, jakoby jej kariera była związana z „ekipą Gierka”.
Z czasem przypisywano jej także rolę talizmanu piłkarskiej reprezentacji. Gdy zapowiadała mecze kadry, Polska wygrywała – tak przynajmniej twierdzili kibice i sami piłkarze.
Miłość z sąsiedztwa i dom ponad wszystko
Henryka Loskę znała od dziecka, wychowywali się po sąsiedzku w Tychach. On grał na skrzypcach, ona na pianinie i akordeonie. Uczucie wybuchło niespodziewanie, gdy przyszedł pożyczyć telefon i został na cztery godziny. Pobrali się, gdy była studentką.
Mimo rosnącej popularności zawsze podkreślała, że najważniejszy jest dom. „Nigdy nie dopuściłam, żeby telewizja dominowała w domu” – mówiła. W innym wywiadzie przyznawała: „Dom był dla mnie – jak dla typowej Ślązaczki – bardzo ważny, nie tylko jako obowiązek, ale prawdziwa przyjemność. Zawsze lubiłam gotować, sprzątać i w ogóle dbać o to domowe ciepło”. Dodawała, że swoją śląską pracowitością wielu zadziwiła. Bo jakże to tak? Taka wielka gwiazda, bożyszcze widzów i biega po kuchni z miotłą? Ona zaś powtarzała swoją życiową zasadę: „Zostać sobą, a wtedy łatwo ci będzie przejść przez życie”.
Pożegnanie z telewizją i ekranowe epizody
W telewizji przepracowała 33 lata. Odeszła na emeryturę w 1994/1995 roku. Później występowała jeszcze na estradzie. Widzowie mogli zobaczyć ją również w filmowych epizodach jako spikerkę. Zagrała samą siebie między innymi w „Alternatywy 4” i „Brunet wieczorową porą”.
Krystyna Loska pozostaje symbolem epoki, w której telewizja była naprawdę magicznym pudełkiem, emisja serialu „Zorro” świętem, a spiker przewodnikiem po zupełnie innym świecie. Świecie, którego już nie ma.
Czytaj też:
Gwiazdorski hit na Walentynki. Właśnie trafia do TVPCzytaj też:
Burza wokół produkcji TVP. „Pan Mama” pod ostrzałem
