Wieniawa straszy prawnikiem? Burza wokół jej „nocowanki”

Wieniawa straszy prawnikiem? Burza wokół jej „nocowanki”

Julia Wieniawa
Julia Wieniawa Źródło: Instagram / Julia Wieniawa
Takiej afery wokół aukcji chyba jeszcze nie było w historii WOŚP. Wieniawa zareagowała. Razem z prawnikiem.

Julia Wieniawa niespodziewanie wystąpiła przed kamerą u boku znanego prawnika i postawiła sprawę jasno. O co poszło? Burzę wywołała jej głośna aukcja na rzecz WOŚP i komentarze, które przekroczyły granicę dobrego smaku.

Wieniawa przed kamerą z prawnikiem. Jasne zasady „nocowanki”

Julia Wieniawa aktywnie włączyła się w tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wystawiając na licytację wspólną „nocowankę”. Jak zapowiedziała w opisie aukcji, spotkanie ma odbyć się w jednej z urokliwych miejscowości na Mazowszu. W planie przewidziano m.in. kolację, wspólny maraton filmowy, karaoke, zdrowe przekąski oraz poranne aeroby.

Nietypowa propozycja szybko przyciągnęła uwagę internautów, ale obok zainteresowania pojawiła się też fala komentarzy, które skłoniły artystkę do zdecydowanej reakcji.

W sieci opublikowano nagranie, na którym Julia Wieniawa pojawiła się razem z Marcinem Kruszewskim, prawnikiem znanym w internecie z profilu „Prawo Marcina”. Twórca szczegółowo omówił prawne aspekty aukcji oraz wyjaśnił, czym w rzeczywistości jest oferowana „nocowanka”.

„To, że kupujesz nocowankę, nie znaczy, że kupujesz sobie Julkę czy jakiegokolwiek człowieka. Człowieka w ogóle nie można kupić, bo byłby to handel ludźmi, ale tak mówiąc zupełnie serio, jeżeli w czasie spotkania komuś z was coś się nie spodoba, to Julia może powiedzieć koniec. Ty możesz powiedzieć koniec” — wyjaśnił Kruszewski.

„Zastanawiajcie się nad tym, co piszecie”

Artystka odniosła się także do własnych wcześniejszych wypowiedzi, w których padło hasło o „saunowaniu na golasa”. Jak podkreśliła, takie elementy nie znalazły się w oficjalnym opisie aukcji. „Czytajcie opisy” — skwitowała krótko.

W dalszej części nagrania prawnik zwrócił uwagę na konsekwencje prawne hejterskich komentarzy kierowanych pod adresem artystki.

„Zastanawiajcie się nad tym, co piszecie, pomijając już, że na przykład, pisząc w jakiś sposób o twórcy, czy aktorze, możecie go po prostu znieważyć. To jest przestępstwo. Jeśli naruszycie jego dobra osobiste, wtedy mógłby być pozew. [...] Nam czasami też jest przykro” — podkreślił Kruszewski.

Na koniec przypomniał, jaki jest prawdziwy cel całej akcji. „Nie zapominajmy, po co jest cała ta aukcja. Wspieramy dzieci, wspieramy szczytny cel” — zaznaczył. Warto dodać, że licytacja przekroczyła już kwotę 100 tys. zł.

Czytaj też:
Tomasz Kammel po latach uderza w TVP. „Historia to rozliczy”
Czytaj też:
Łzy, rekordy i wielkie nazwiska. Grammy 2026 rozdane

Źródło: WPROST.pl