Gwiazda serialu „Paradise” oraz wielu hollywoodzkich produkcji Sarah Shahi w swojej książce „Life Is Lifey” zdradziła, że jej ojciec, będący pod wpływem narkotyków, omal jej nie zabił.
Sarah Shahi przeżyła w dzieciństwie dramat. „Przystawił mi pistolet do głowy”
Amerykańska aktorka, znana m.in. z seriali „Sex/Life”, „Person of Interest” oraz filmów „Black Adam” czy „Kula w łeb”, w autobiograficznej publikacji „Life Is Lifey: The A to Z's on Navigating Life's Messy Middle” wraca do jednego z najbardziej wstrząsających momentów swojego życia. Opisuje w niej zdarzenie, które miało miejsce, gdy była kilkuletnim dzieckiem.
„Mój ojciec, niech Bóg ma go w opiece, był narkomanem” – pisze Shahi o ojcu, który zmarł w 2015 roku. Jak przyznaje, znęcał się on nie tylko nad jej matką, ale pewnego dnia również nad nią samą.
Aktorka relacjonuje, że ojciec przechodził wówczas „ciężki epizod” związany z uzależnieniem. „Wyprowadził mnie na zewnątrz, trzymał mnie za biodro i przystawił mi pistolet do głowy” – wspomina. „Miałam sześć lat i nie pamiętam niczego sprzed tego momentu. Ale pamiętam, co wydarzyło się później. Pamiętam, jak zimny był metal na mojej skroni”.
Shahi opisuje, że jej ojciec powtarzał, iż jest „zbyt dobra, zbyt czysta, by żyć na tym świecie” oraz że „nadszedł czas, abyśmy razem »wrócili do domu«”. Jak pisze aktorka, jego intencje były przerażająco wyraźne. „Jego napędzany narkotykami plan był jasny: zabić mnie, a potem siebie” – wyznaje. „W jego chorym umyśle moja matka poszłaby w jego ślady, odbierając sobie życie w rozpaczy”.
Interwencja matki uratowała jej życie
Dramatyczną sytuację przerwała matka aktorki, zaalarmowana dźwiękiem rozdzierającego płaczu. „Zamarła. Zaparło jej dech w piersiach” – pisze Shahi, opisując moment, w którym kobieta zobaczyła córkę w ramionach ojca z bronią przy głowie.
Aktorka wspomina, że matka zbliżyła się do mężczyzny spokojnie i ostrożnie. „Podeszła do niego cicho, z delikatnością, jakby zbliżała się do rannego zwierzęcia” – relacjonuje. W końcu udało jej się rozbroić męża. „Sięgnęła po pistolet, z otwartą dłonią i czekającą, a on jej go oddał”.
Po chwili matka zabrała córkę w bezpieczne miejsce. Ostatni obraz, jaki zapamiętała Shahi, to ojciec „płaczący na ziemi, otoczony małą kałużą, która zdawała się pomieścić cały ciężar świata”.
Trauma, która ukształtowała aktorkę
Sarah Shahi przyznaje, że jako dziecko nie w pełni rozumiała powagę sytuacji. „Oprócz mojej superbohaterki, jaką była matka, chroniła mnie moja własna niewinna naiwność” – pisze. Co zaskakujące, nie pamięta, by ogarnął ją strach. Zamiast tego współczuła wręcz ojcu, widząc w jego oczach tak wielką desperację.
Relacja z ojcem przez kolejne lata była, jak podkreśla, bardzo trudna. „Życie z osobą uzależnioną jest jak życie na krawędzi urwiska – zawsze czekasz na zmianę wiatru” – opisuje. Dodaje, że chwile euforii przeplatały się z głębokimi upadkami.
Dziś aktorka podkreśla, że te bolesne doświadczenia nauczyły ją odporności. „To doświadczenie z ojcem i każde inne, które zwymiotowano mi na kolana, nauczyło mnie, że podniosę się z powrotem, bez względu na to, jak strome będzie podejście” – podsumowuje w swojej książce.
Galeria:
Sarah ShahiCzytaj też:
Sydney Sweeney znów podpadła Muskowi i Grokowi. Nie do wiary, co zrobiliCzytaj też:
„Zasługujesz na… gwałt”. Lili Reinhart ujawnia kulisy odejścia z X
