Joanna Szczepkowska od dawna aktywnie komentuje w sieci zarówno polską, jak i światową politykę, a jej mocne słowa nieraz już wywołały burzę. Tym razem postanowiła uderzyć nie tylko w Karola Nawrockiego, ale i tych, którzy ją krytykują.
Po Grenlandii czas na Davos. Joanna Szczepkowska o światowej polityce
Głośnym echem rozeszły się jej słowa o „prezydencie kiboli”, jakich użyła, komentując udział Karola Nawrockiego w pielgrzymce „kibiców”. Niedawno z kolei aktorka szeroko komentowała działania Donalda Trumpa oraz kwestię Grenlandii. Nie omieszkała odnieść się przy tym do polskiego prezydenta, którego w swoich wpisach nazywa „rezydentem pałacu”. „[...] rezydent prezydenckiego pałacu powiedział, że Grenlandia to sprawa między USA, Grenlandią, a Danią. Umów międzynarodowych nie ma. Nasza chata z kraja. O Polsko nawrocka, »wielka i dumna!«” — napisała aktorka na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Aktualnie serię wpisów poświęca temu, co dzieje się na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. W jednym z nich wyjątkowo długim odniosła się do wystąpienia Ursuli von der Leyen w Davos. Jak podkreśla Szczepkowska, przewodnicząca Komisji Europejskiej mówiła „ostro i jednoznacznie”, sygnalizując zmianę tonu Europy wobec Donalda Trumpa.
„Europa musi przyspieszyć swój marsz ku niezależności — świat zmienił się na zawsze, musimy się zmienić razem z nim” — cytuje aktorka, dodając, że nie ma już czasu na „marzenia o powrocie do przeszłości”. W swoim wpisie Szczepkowska przywołuje również słowa Donalda Tuska: „Europa nie może sobie pozwolić na słabość — ani wobec wrogów, ani sojuszników”. Zauważa przy tym, że ustępstwa wobec Trumpa nie powstrzymają jego działań.
„Batyr przeczytał ze zrozumieniem wpis Donalda Tuska”
W końcu Szczepkowska odnosi się do decyzji dotyczących zgody na uczestnictwo w Prywatnej Radzie Pokoju, jak ją ironicznie nazywa, kolejny raz rzucając mocne słowa pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego.
„Natomiast rezydent pałacu prezydenckiego za pomocą doradców oddał sprawę zgody na uczestnictwo w Prywatnej Radzie Pokoju (nazwa moja) w ręce ministra spraw zagranicznych. Jest to chyba pierwszy przepadek, kiedy Batyr przeczytał ze zrozumieniem jakiś wpis Donalda Tuska: Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. I bardzo skwapliwie skorzystał z tej rady. Jakoś wyjątkowo pilnie zadzwonił do premiera i czeka na opinię Radosława Sikorskiego” – pisze aktorka.
Szczepkowska wie nawet, dlaczego tak się stało. „Dlaczego? Dla mnie jest jasne, że po to po prostu, żeby w razie opinii o odmowie, powiadomić amerykańskiego przyjaciela, że bardzo by chciał przystąpić, ale w jego niepraworządnym kraju rząd mu zawiązał ręce” – tłumaczy.
Aktorka odpowiada hejterom. „Wasza energia idzie w próżnię”
W emocjonalnym zakończeniu zwróciła się do swoich krytyków. „Na dobranoc dzisiaj tym, którzy starają się mnie zastraszać, obrzydzać życie, a mnie samą czytającym: Wasza energia idzie w próżnię. Do jutra!” — napisała aktorka, która nie ma chyba jednak powodów do obaw.
Jak wynika z komentarzy, większość obserwatorów Szczepkowskiej zdecydowanie podziela opinie artystki. „Pani wielkość jest mierzona liczbą Pani wrogów” – podsumowała wpis jedna z internautek:
facebookCzytaj też:
Will Smith mógł umrzeć na planie nowego serialu. Dramatyczne scenyCzytaj też:
„Byłam okradana”. Sprawa Edyty Górniak ma zaskakujący finał
