Tak skończyły gwiazdy złotej ery Hollywood. Tragicznych historie legend

Tak skończyły gwiazdy złotej ery Hollywood. Tragicznych historie legend

Wielkie gwiazdy lat 50
Wielkie gwiazdy lat 50 Źródło: WPROST.pl / Frank Worth/Newspix.pl, movie studio – eBay/domena publiczna/Wikimedia Commons
Rzucili świat do stóp, mieli i mogli wszystko. Ich życie nie zawsze było jednak różowe, za to koniec często był tragiczny.

Złota era Hollywood stworzyła gwiazdy, które nie tylko definiowały kino lat 50., lecz także na zawsze zmieniły popkulturę.

Lata 50. – narodziny gwiazdy

To wtedy narodziły się postacie, które nie tylko podbiły kina, ale stały się ikonami stylu, symbolami epoki i wzorcami marzeń. Marilyn Monroe, Audrey Hepburn czy James Dean byli kimś więcej niż aktorami — ich nazwiska oznaczały luksus, sukces i nieśmiertelną legendę zapisaną na taśmie filmowej. Za blaskiem reflektorów kryły się jednak dramaty, wielkie ambicje, skomplikowane wybory i losy, które często miały wysoką cenę.

Nie każdemu udało się z powodzeniem kontynuować karierę także poza fabryką snów. Część z niegdysiejszych aktorskich sław odnalazła się w działalności charytatywnej, społecznej, inni skończyli za szybko, pozostawiając niedosyt i legendę niespełnionego talentu.

Presja sławy, burzliwe romanse, uzależnienia, dramaty osobiste i przedwczesne śmierci sprawiły, że wiele z tych życiorysów do dziś budzi emocje i pytania bez odpowiedzi. Co naprawdę stało się z ikonami tamtej epoki? Ich losy pokazują, że wielka sława często miała bardzo wysoką cenę.

Co się stało z gwiazdami lat 50?

John Wayne

Niewiele nazwisk znaczyło dla Hollywood lat 50. więcej niż John Wayne. Aktor, który na zawsze związał swoje nazwisko z westernem i kinem wojennym, już od „Dyliżansu” z 1939 r. budował mit twardego Amerykanina. W kolejnych dekadach umacniał swoją pozycję filmami „Poszukiwacze”, „Hondo”, „Rio Bravo” czy „Cichy człowiek”. Oscara zdobył za „Prawdziwe męstwo”, a jego kwestie weszły do kanonu kina. Urodzony jako Marion Robert Morrison, stał się symbolem siły i męskości, choć prywatnie jego życie było dalekie od prostoty. Trzykrotnie żonaty, ojciec siedmiorga dzieci, przez lata zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł 11 czerwca 1979 r. w wieku 72 lat. Jego legenda wciąż żyje, a rodzinna w oparciu o majątek gwiazdora dba o to, by „Książę” pozostał ikoną amerykańskiego kina.

Marilyn Monroe

Marilyn Monroe była kimś więcej niż gwiazdą – stała się symbolem całej epoki. Filmy „Mężczyźni wolą blondynki”, „Jak poślubić milionera”, „Słomiany wdowiec” czy „Pół żartem, pół serio” uczyniły z niej ekranową boginię, łączącą seksapil z kruchością. Choć przez lata traktowana jak blondynka do ról komediowych, walczyła o artystyczną niezależność, studiowała w Actors Studio i założyła własną firmę produkcyjną. Prywatnie zmagała się z depresją, presją mediów i nieudanymi małżeństwami z Jamesem Doughertym, Joe DiMaggio i Arthurem Millerem. Zmarła 4 sierpnia 1962 r. w wieku 36 lat. Jej śmierć do dziś budzi pytania, a legenda Monroe pozostaje jedną z najmocniejszych w historii popkultury.

Audrey Hepburn

Audrey Hepburn była ucieleśnieniem klasy i subtelności. Oscar za „Rzymskie wakacje” otworzył jej drogę do ról w „Sabrinie”, „Zabawnej buzi”, „Śniadaniu u Tiffany’ego”, „My Fair Lady” i „Szaradzie”. Jej styl i delikatność na zawsze zmieniły sposób postrzegania kobiecości w kinie. Dwukrotnie zamężna, matka dwóch synów, pod koniec lat 60. świadomie wycofała się z aktorstwa. Poświęciła się działalności humanitarnej jako ambasadorka UNICEF, czerpiąc z własnych wojennych doświadczeń z dzieciństwa. Zmarła 20 stycznia 1993 r. w wieku 63 lat. Jej dziedzictwo trwa w filmach, modzie i działalności charytatywnej.

James Dean

James Dean zdążył zagrać tylko w trzech filmach, ale wystarczyło to, by stał się legendą. „Na wschód od Edenu”, „Buntownik bez powodu” i „Olbrzym” uczyniły z niego symbol młodzieńczego buntu i niepokoju. Jego intensywność aktorska przyniosła mu dwie pośmiertne nominacje do Oscara. Prywatnie żył szybko i ryzykownie, kochał samochody i adrenalinę. Zginął tragicznie 30 września 1955 r. w wieku 24 lat w wypadku samochodowym. Jego przedwczesna śmierć tylko wzmocniła mit niespełnionego talentu.

Grace Kelly

Kariera Grace Kelly była krótka, lecz olśniewająca. „W samo południe”, „Okno na podwórze”, „Złodziej w hotelu” i Oscar za „Dziewczynę z prowincji” uczyniły z niej jedną z największych gwiazd lat 50. U szczytu sławy porzuciła Hollywood, wychodząc za księcia Rainiera III i zostając księżną Monako. Choć jej życie wydawało się bajką, sama przyznawała, że nie było wolne od problemów. Zginęła tragicznie 14 września 1982 r. w wieku 52 lat. Do dziś pozostaje ikoną stylu i elegancji.

Frank Sinatra

Frank Sinatra był fenomenem, który wielokrotnie podnosił się po artystycznych kryzysach. Oscar za „Stąd do wieczności” otworzył mu drzwi do imponującej kariery filmowej. Równolegle pozostawał jedną z największych gwiazd muzyki. Czterokrotnie żonaty, ojciec trojga dzieci, występował niemal do końca życia. Zmarł 14 maja 1998 r. w wieku 82 lat. Jego ostatnie słowa — „Przegrywam” — przeszły do legendy, podobnie jak on sam.

Sophia Loren

Sophia Loren była europejską odpowiedzią na hollywoodzkie boginie. Filmy „Dwie kobiety”, „Małżeństwo po włosku” czy „Wczoraj, dziś i jutro” przyniosły jej Oscara i międzynarodową sławę. Prywatnie przez dekady była związana z producentem Carlo Pontim, z którym miała dwóch synów. Nawet krótki pobyt w więzieniu za sprawy podatkowe nie zaszkodził jej karierze. Dziś, w wieku 91 lat, pozostaje symbolem klasy, odwagi i kinowego temperamentu.

Sidney Poitier

Sidney Poitier zapisał się w historii jako pierwszy czarnoskóry laureat Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. W latach 50. i 60. stał się twarzą zmian społecznych w Hollywood, grając w filmach, które przełamywały rasowe bariery. Świadomy odpowiedzialności, jaką na siebie wziął, przez całe życie dbał o godność swojego wizerunku. Był nie tylko aktorem, lecz także reżyserem, pisarzem i dyplomatą. Zmarł 6 stycznia 2022 r. w wieku 94 lat, pozostawiając po sobie dziedzictwo pioniera, którego znaczenie trudno przecenić.

Elizabeth Taylor

Elizabeth Taylor przeszła drogę od dziecięcej gwiazdy MGM do jednej z najpotężniejszych kobiet Hollywood. Role w „Miejscu w słońcu”, „Olbrzymie”, „Kotce na gorącym blaszanym dachu” czy „Kto się boi Virginii Woolf?” przyniosły jej dwa Oscary. Równie głośne, jak jej filmy było życie prywatne – osiem małżeństw, w tym burzliwy związek z Richardem Burtonem. Później stała się jedną z najważniejszych postaci w walce z HIV/AIDS. Zmarła 23 marca 2011 r. w wieku 79 lat, pozostając symbolem siły, odwagi i nieustannego powrotu na szczyt.

Doris Day

Ulubienica amerykańskiej publiczności Doris Day zapisała się w historii kina jako uosobienie pogody ducha i klasy. Na ekranie czarowała naturalnym urokiem i charakterystycznym, melodyjnym głosem, a jej filmografia z lat 50. i 60. pełna jest tytułów, które dziś mają status kultowych. Wystąpiła m.in. w „Calamity Jane”, „Pillow Talk”, „Człowieku, który wiedział za dużo” oraz w komedii „Przesuń się, kochanie”. Rola w „Pillow Talk” przyniosła jej nominację do Oscara i ugruntowała pozycję jednej z największych gwiazd Hollywood. Dla widzów była „promykiem słońca” – symbolem optymizmu i lekkiego kina. Życie prywatne aktorki nie zawsze jednak dorównywało ekranowej harmonii. Doris Day czterokrotnie wychodziła za mąż, a jej związki bywały trudne i – jak sama przyznawała – nierzadko kończyły się problemami finansowymi. Najwięcej kontrowersji budziło małżeństwo z Marty’em Melcherem, który fatalnie zarządzał milionami dolarów zarobionymi przez aktorkę. Po jego śmierci Day zdecydowała się nawet na pozew przeciwko jego prawnikowi.
Miała jednego syna, Terry’ego Melchera, producenta muzycznego, który zmarł w 2004 roku, wiele lat przed nią. Po zakończeniu kariery filmowej Doris Day skupiła się na działalności na rzecz zwierząt, zakładając Doris Day Animal Foundation. Ostatnie lata spędziła z dala od blasku fleszy, prowadząc spokojne życie w Carmel w Kalifornii. Zmarła 13 maja 2019 roku, dożywszy 97 lat.
Czytaj też:
To jeden z najlepszych miniseriali Netfliksa i teraz pobił HIT. Ponad 230 mln godzin oglądania!
Czytaj też:
Matka i córka w „Tańcu z Gwiazdami”? Burza na giełdzie nazwisk

Źródło: WPROST.pl