„Mocny na maxa”. Najbardziej wstrząsający polski kryminał wpadł na Netflix

„Mocny na maxa”. Najbardziej wstrząsający polski kryminał wpadł na Netflix

„Krótki film o zabijaniu”
„Krótki film o zabijaniu” Źródło: Archiwum Filmu / Forum
To jeden z niewielu przypadków, gdy dzieło sztuki filmowej realnie zmieniło prawo. „Krótki film o zabijaniu” Kieślowskiego właśnie trafił na Netflix.

Kiedy „Krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego trafił na ekrany w 1988 roku, w Polsce właśnie wykonano ostatnią karę śmierci. Kilka lat później kara ta zniknęła z polskiego kodeksu karnego. Przypadek? Nikt, kto widział ten film, nie uwierzy, że tak.

„Krótki film o zabijaniu”. Film, który wstrząsnął widzami i zmienił prawo

Kieślowski i scenarzysta Krzysztof Piesiewicz skonstruowali opowieść z trzech równoległych wątków, które zbiegają się w jednym punkcie, morderstwie. Jacek, dwudziestolatek z prowincji, zagubiony w szarej, betonowej Warszawie lat 80., wsiada do taksówki i bez wyraźnego powodu zabija kierowcę. Scena trwa długo. Za długo, żeby odwrócić wzrok. Za długo, żeby powiedzieć sobie „to tylko film”. Na widowni festiwalu w Cannes słyszano krzyki „Dosyć!”. Ludzie krzyczeli, ale zostali do końca.

Kieślowski pokazuje morderstwo z całym jego fizycznym ciężarem nie po to, żeby szokować dla szoku, lecz żeby widz nie mógł potem powiedzieć, że „zabijanie” jest dla niego jakąś abstrakcją. W drugiej połowie filmu pokazuje egzekucję państwową z dokładnie tą samą starannością i dokładnie wywołuje ten sam skutek: obrzydzenie, bezradność i pytanie, które zostaje bez odpowiedzi.

To pytanie brzmi: czy państwo, które zabija w majestacie prawa, robi coś zasadniczo innego niż Jacek w taksówce? Adwokat broniący chłopaka — postać, która w momencie premiery była krytykowana za nadmierny idealizm — staje się w tej konstrukcji nie tyle bohaterem, ile świadkiem. Obserwuje oba zabójstwa i nie może nic. Krzysztof Globisz gra go z rodzajem cichej rozpaczy, która zostaje z widzem znacznie dłużej niż sam wyrok.

„Mega wstrząsający... Baka rewelacyjny” – pisali o nim widzowie

Film zdobył Nagrodę Jury i FIPRESCI w Cannes, a Jonathan Rosenbaum z „Chicago Reader” nazwał go prawdopodobnie najmocniejszym filmem o karze śmierci w historii. Martin Scorsese mówił o arcydziele. „The Guardian” umieścił go na liście stu najlepszych filmów wszech czasów. „Mocny na maxa”, „Rewelacyjny dramat psychologiczny o zabijaniu i dywagacji nad karą śmierci. Obskurny, odstręczający klimat, kolorystyka, rewelacyjny Mirosław Baka”, „Mega wstrząsający... Baka rewelacyjny” – pisali krytycy i widzowie w serwisie Filmweb.

Netflix włączył „Krótki film o zabijaniu” do swojej biblioteki. To dobra wiadomość. Może w końcu trafić do szerokiego grona, a przede wszystkim do młodych. Tak, jest przerażający i wstrząsający, ale lepiej, żeby zobaczyli to na ekranie.

Źródło: WPROST.pl