Gabriela Keklak: Zacznijmy od genezy tej historii. Skąd wziął się pomysł na „Dobrego chłopca”?
Bartek Bartosik: Zawsze lubiłem wyobrażać sobie, co by było, gdyby wziąć powszechnie znane dzieła kultury i postawić je na głowie. Kazać bohaterom opery mydlanej mierzyć się z apokalipsą zombie albo wrzucić postacie z komedii romantycznej na dziki zachód.
Weźmy np. serię „Piła” lub szerzej, horrory, slashery – filmy, w których często ktoś kogoś porywa i więzi, z reguły dla swoich niecnych celów. Co by było, gdyby ofierze maniaka naprawdę się to podobało, a maniak był dobrodusznym tatusiem? Mówiąc o „podobaniu się” nie mam na myśli zaspokajania podstawowych czy wręcz niskich potrzeb, tylko potrzeb na poziomie duchowym – gdyby w sytuacji zniewolenia, bohater odnalazł tak naprawdę w paradoksalny sposób wolność.
Od zawsze fascynowałem się pokoleniem hipisów ze Stanów Zjednoczonych, czy to przez filmy, jak „Swobodny Jeździec”, „Nieugięty Luke” albo „Lot nad kukułczym gniazdem”, czy ogólnie całą ideę Woodstocku ’69, dzieci kwiatów, wolności i skrajnego indywidualizmu. Po pierwszym zachłyśnięciu się tą romantyczną wizją zacząłem zauważać, że wolność leży tak naprawdę na tej samej skali, co samotność.
Mając gdzieś z tyłu głowy ten koncept o uwielbianym przez ofiarę horrorze, myślałem, jak należałoby przesunąć wskaźnik między absolutną wolnością a absolutną samotnością, żeby znaleźć swoje optimum? No i odpowiedź jest oczywiście taka, że dla każdego jest to w absolutnie innym miejscu, ale ze względu na moje zamiłowania kulturowe, które opierają się na trochę bardziej, nazwijmy to, transgresyjnych dziełach, to chciałem sportretować sytuację ekstremalną, gdzie dopiero w warunkach bezwzględnej niewoli bohater czuje się prawdziwie, wewnętrznie wolny. Więc to był proces, który wykluwał się gdzieś z różnych inspiracji, kultury, którą konsumowałem i szukania siebie, bo kiedy napisałem pierwszą wersję „Good Boya”, miałem 24 lata, byłem świeżo po studiach i próbowałem się jakoś odnaleźć w świecie, „dorosłych ludzi”, który wiąże się z koniecznością zaakceptowania różnych łańcuchów, klatek, więzień i niewygodnych układów.
Ciekawi mnie to, jak to wygląda, jak po prostu siada się i pisze scenariusz?
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
