„Krzyk 7” w pierwszy weekend wyświetlania w Polsce przyciągnął do kin rekordową widownię: 78 104 osoby. To najlepsze otwarcie filmu z cyklu zapoczątkowanego w 1996 roku przez legendę horroru Wesa Cravena. Horror okazał się numerem jeden minionego weekendu, wyprzedzając takie filmy jak „Piep*zyć Mickiewicza 3” i „głośne Wichrowe wzgórza”.
Film jest też hitem na świecie. W weekend otwarcia zarobił 97 mln dolarów, z czego ponad 64 mln dolarów w samych Stanach Zjednoczonych. To przebija, a może wręcz miażdży, poprzedni rekord weekendu otwarcia szóstej części „Krzyku” z 2023 roku, wynoszący 44 miliony dolarów.
Za kamerą siódmej odsłony słynnej serii stanął tym razem Kevin Williamson, scenarzysta pierwszych „Krzyków” i producent wykonawczy kilku następnych filmów. – Zrobiłem wszystko, co mogłem, by film był nowy i świeży – mówił reżyser w jednym z wywiadów. – Tak naprawdę nigdy nie opuściłem świata „Krzyku”. Przez cały czas byłem gdzieś obok – dodawał.
Horror, który definiuje gatunek. O czym jest kinowy hit?
Gdy w miasteczku, gdzie Sidney Prescott (Neve Campbell) próbuje ułożyć sobie na nowo życie, pojawia się kolejny Ghostface, przeszłość powraca do niej z niepowstrzymaną siłą. Tym razem to nie ona jest celem zabójcy, lecz jej córka Tatum (Isabel May). Aby zapobiec najgorszemu, Sidney będzie musiała ponownie stanąć twarzą w twarz z upiorną maską i zapłacić nadzwyczaj wysoką cenę.
Seria „Krzyk” (ang. „Scream”) to kultowy cykl slasherów zapoczątkowany w 1996 roku, który łączy horror z satyrą. Fabuła skupia się na nastolatkach prześladowanych przez zamaskowanego mordercę, Ghostface'a, który używa noża i wiedzy o horrorach do brutalnych ataków, poprzedzonych często telefonem do ofiary.
Czytaj też:
„Thriller idealny”; „Musiałem go rozchodzić”. To najmocniejszy film ostatnich dziesięcioleciCzytaj też:
Podbił kina i streaming, czas na więcej. Wszyscy Polacy mogą już obejrzeć ten film
