Umierała na ulicy i nikt jej nie pomógł. Tak odeszła ukochana polska gwiazda

Dodano:
Mira Kubasińska Źródło: YouTube / a almeru
Jej głos kochały miliony Polaków. Kiedy umierała, przechodzili tuż obok, obojętnie. 21 lat temu świat muzyki stracił Mirę Kubasińską.

Była jednym z najbardziej charakterystycznych głosów polskiego rocka. Jej wykonania „Gdybyś kochał, hej” i „Na drugim brzegu tęczy” na trwałe zapisały się w historii rodzimej muzyki. Mira Kubasińska miała jednak za sobą nie tylko wielką karierę, lecz także trudne lata. Zmarła 25 października 2005 roku, zaledwie dziesięć dni po swoim ostatnim koncercie. Dramatyczne okoliczności jej śmierci do dziś budzą głęboki smutek.

Mira Kubasińska. Głos, którego nie da się pomylić

Mira Kubasińska zapisała się w pamięci słuchaczy przede wszystkim jako wokalistka zespołu Breakout, założonego przez Tadeusza Nalepę w 1968 roku. To właśnie jej głos nadał charakter takim utworom jak „Gdybyś kochał, hej”, „Poszłabym za tobą” czy „Na drugim brzegu tęczy”. Łączyła rockową energię z bluesową ekspresją, a jej sposób śpiewania wyróżniał się na tle ówczesnej polskiej sceny.

Zespół rozpoczął działalność 1 lutego 1968 roku, a Kubasińska od początku była jego główną wokalistką. W pierwszym składzie znaleźli się również gitarzysta i lider Tadeusz Nalepa, basista Janusz Zieliński, klawiszowiec Krzysztof Dłutowski oraz perkusista Józef Hajdasz.Pierwszy koncert grupy odbył się 21 lutego 1968 roku w warszawskim klubie Stodoła, a kilka dni później muzycy wystąpili podczas festiwalu Musicorama.

Latem 1969 roku ukazał się pierwszy album Breakoutu, „Na drugim brzegu tęczy”. Płyta stała się jednym z najważniejszych wydawnictw w historii polskiej muzyki rockowej. Znalazły się na niej między innymi utwory „Gdybyś kochał, hej”, „Poszłabym za tobą”, „Powiedzieliśmy już wszystko” i „Po ten księżyc złoty”. Szczególną popularność zdobyło „Gdybyś kochał, hej”, które dotarło na pierwsze miejsce radiowej listy przebojów. Piosenka pomogła uczynić z Kubasińskiej rozpoznawalną artystkę, a jej interpretacja stała się jednym z charakterystycznych głosów końca lat 60.

Mira Kubasińska i Tadeusz Nalepa, czyli miłość i muzyka

Kubasińska i Nalepa poznali się podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Oboje znaleźli się w gronie wyróżnionych wykonawców, a ich znajomość z czasem przerodziła się w związek i wieloletnią współpracę artystyczną.

Łączyła ich muzyka, wspólne koncerty i nagrania, ale ich relacja nie zawsze była łatwa. Życie prywatne splatało się z zawodowym, a współtworzenie zespołu wymagało od nich nieustannego funkcjonowania obok siebie. Mimo trudności ich muzyczny dialog pozostawił trwały ślad w historii polskiej sceny.

Także życie poza sceną nie zawsze układało się dobrze. Po latach działalności muzycznej przyszły trudniejsze okresy, a informacje o problemach osobistych stały się częścią publicznego obrazu artystki.

Tragiczna śmierć artystki. Dziesięć dni wcześniej śpiewała na scenie

Do dramatycznych wydarzeń doszło 22 października 2005 roku. Mira Kubasińska wyszła do osiedlowego sklepu w Otwocku. Przed wejściem nagle straciła przytomność i upadła na chodnik. Według relacji publikowanych później w mediach przez pewien czas nie otrzymała pomocy, leżała na ulicy. Część przechodniów, znając właśnie z mediów jej wcześniejsze problemy z alkoholem, błędnie uznała, że jest nietrzeźwa. Dopiero później wezwano pogotowie.

W szpitalu w Otwocku okazało się, że artystka doznała udaru mózgu. Dlatego straciła przytomność, dlatego upadła. Niestety, pomoc nadeszła za późno. Mira Kubasińska zmarła po trzech dniach, 25 października ok. godziny 18:00, mając 61 lat.

Szczególnie przejmujący jest fakt, że zaledwie dziesięć dni przed śmiercią wystąpiła publicznie. Jej ostatni koncert odbył się 15 października 2005 roku podczas festiwalu Bluesada w Szczecinie. Wokalistka planowała dalszą działalność i powrót z nowym materiałem. Nie dano jej szansy, by zrealizować tych zamierzeń.

Słuchałeś zespołu "Breakout"? Sprawdź swoją pamięć

ROZWIĄŻ QUIZ

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...