Edward Miszczak skłamał na temat Szymona Majewskiego? Ostra odpowiedź dziennikarza

Dodano:
Szymon Majewski Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok/NEWSPIX.PL
Edward Miszczak opowiedział u Żurnalisty o tym, jak miało rzekomo wyglądać zwolnienie Szymona Majewskiego. Dziennikarz teraz zabrał głos w sprawie i dementuje słowa swojego byłego szefa.

Edward Miszczak, przed laty dyrektor programowy telewizji TVN, a obecnie Polsatu, udzielił wywiadu Żurnaliście. Podczas rozmowy mówił między innymi o tym, że ma „cmentarzyk gwiazd”, wspominał także o najbardziej znanych twarzach stacji TVN. Wśród nich pojawili się między innymi Szymon Urbański, prowadzący program „Milionerzy” czy Szymon Majewski, którego widzowie kochali oglądać w „Mamy Cię!”, a następnie w „Szymon Majewski Show”.

Majewski zakończył współpracę z telewizją TVN niespodziewanie w listopadzie 2012 roku. Po latach wyznał, że przyczyną rozwiązania z nim umowy miała być reklama, w której wystąpił. „Bo ja, zanim wystąpiłem w reklamie banku, poprosiłem stację o zgodę. I ją otrzymałem. Miałem na to pozwolenie. Ale jak przyszło co do czego, usłyszałem, że zrobiłem to bez konsultacji z TVN. A ja jestem dość bezpośredni i prostolinijny” – mówił przed laty w rozmowie z Plejadą.

Miszczak o Majewskim: On się sam zniszczył. Dziennikarz odpowiada

Teraz temat ten powrócił z hukiem, w związku z wywiadem Miszczaka, który uznał w podcaście Żurnalisty, że reklamą banku Majewski „zniszczył swoją karierę”. Ponadto jeden z twórców radia RMF FM uznał, że to dzięki niemu showman „wygrał proces z TVN-em i zarobił bańkę”.

– On się sam zniszczył. W tym sensie, że w pewnym momencie przyjął reklamę PKO BP. Nigdy nie dostał tych pieniędzy. To jest taki bank, że różne funkcje pełnią różni ludzie. Tam rządził reklamą SLD, a PiS zarządzało bankiem. W sądzie po roku wygrał bańkę za to, że go źle zwolniliśmy – stwierdził.

Na odpowiedź Majewskiego nie musieliśmy długo czekać. W swoim podcaście „Proszę ja ciebie” po raz kolejny dziennikarz powtórzył to, co mówił już przed laty.

– Otóż pierwsza rzecz, którą zrobiłem, jak dostałem propozycję zareklamowania wielkiego banku, to zgłosiłem się do was z zapytaniem o zgodę i, Edwardzie drogi, tę zgodę od was otrzymałem. Skończmy już z tymi dywagacjami. To było długo omawiane, długo dyskutowane, zgoda została mi udzielona. (...) Chcę również powiedzieć, bo pokazywano mi potem, kto był głównym beneficjentem tych reklam, mianowicie telewizja TVN. Siłą rzeczy najwięcej spotów było wykupionych właśnie w stacji, w której ja się pojawiałem. Było to logiczne – stwierdził.

Majewski nie zarobił na reklamie banku? „Przecież ja je robiłem kilka lat”

Miszczak stwierdził też u Żurnalisty, że Majewski miał dostać za reklamy banku 3 miliony złotych, jednak... nie otrzymał za nie ani grosza. Majewski te słowa także zdementował.

– Przecież ja te reklamy robiłem przez cztery, pięć lat. Myślisz naprawdę, że nie dostałem za to wynagrodzenia? Nie chcę wchodzić w kwestie wysokości tego wynagrodzenia, bo wiem, że tam narosło mnóstwo legend. (...) Oni wywiązali się ze swojej umowy – podkreślił.

Na końcu dziennikarz wyjaśnił, że TVN zerwał z nim umowę, ponieważ „wymyślono sytuację”, w której „niby” pojawić się miał w pracy 1 września, jednak nikt o tym nie wiedział. – Edwardzie drogi, nie było tak, że dzięki tobie zarobiłem bańkę, tylko po prostu wywalczyłem po pięcioletnim procesie należne mi pieniądze plus odsetki. (...) Nie było to tak, że dzięki tobie zarobiłem, ja po prostu to wywalczyłem – zaznaczył Majewski.

Źródło: WPROST.pl / Żurnalista
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...