Kto płaci za „Kuchenne rewolucje”? Prawda jest... ciekawa
Wygląda to, jak telewizyjna magia: restauracja na skraju upadku, kilka dni pracy i nagle sukces. Do tego przekleństwa i fruwające gary. Co tu jest prawdą, a co wyreżyserowanym spektaklem?
Fenomen „Kuchennych rewolucji”. Szybkie zmiany, wielkie emocje
Program Kuchenne rewolucje od momentu debiutu w 2010 roku stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych formatów w Polsce. Wszystko za sprawą jego prowadzącej, Magdy Gessler, która dla w oczach milionów widzów urosła do rangi ikony gastronomii.
Każdy odcinek to intensywna metamorfoza restauracji – od zmiany wystroju, przez nowe menu, aż po całkowitą przebudowę strategii biznesowej. Nic dziwnego, że widzowie od lat zadają sobie jedno pytanie: jak to możliwe, że wszystko dzieje się w tak krótkim czasie?
Kto płaci za metamorfozy? Produkcja rozwiewa wątpliwości
Jedna z największych zagadek programu dotyczy także finansów. Metamorfozy wyglądają kosztownie, więc podejrzenia padają na właścicieli lokali, którzy najczęściej są przecież zadłużeni. Tymczasem – jak zapewnia produkcja – uczestnicy nie płacą ani złotówki.
Swego czasu producent formatu, Nikola Mihov, w rozmowie z redakcją „Co za tydzień” jasno podkreślił: „Nie, nie ma opłat. Dlatego bardzo nam zależy na tym, żeby to byli restauratorzy, którzy mają duże problemy, którym my możemy pomóc. Nie byłoby tutaj uczciwe w żaden sposób jeszcze pobieranie jakichś opłat”. Koszty pokrywa firma realizująca program na zlecenie TVN.
Czy to wszystko jest ustawione? Magda Gessler odpowiada wprost
Krzyki, emocje i słynne rzucanie talerzami, jak również przekleństwami od lat budzą wątpliwości widzów, którzy podejrzewają, że część scen może być reżyserowana. Sama Magda Gessler stanowczo temu zaprzecza.
W rozmowie z Marcinem Meller mówiła: „Jestem prawdziwa w tym wszystkim, nie ma gry. Wszyscy myślą, że to jest ustawione. Nie ma większej nieprawdy! My dostajemy adres, gdzie robimy „Kuchenne Rewolucje” 15 minut przed wyjazdem na plan [...] Ja w umowie zastrzegłam, że nigdy nie chcę wiedzieć, dokąd jadę. Żeby nikt mnie nie posądzał, że jest jakaś ustawka, że za coś bierzemy pieniądze”.
Ile naprawdę trwają „Kuchenne rewolucje”? Zaskakująco krótko
Choć nazwa programu sugeruje spektakularną przemianę, która mogłaby trwać co najmniej tygodniami, rzeczywistość jest zupełnie inna. Jak zdradziła Magda Gessler w rozmowie z „Vivą!”, cała metamorfoza restauracji zamyka się w zaledwie kilku dniach. Ekipa działa w ekspresowym tempie, a wszystkie zmiany wprowadzane są w ciągu zaledwie ok. trzech dni.
Telewizja lubi skróty, ale tutaj tempo rzeczywiście robi wrażenie. Kilka dni pracy ma odmienić biznes i życie jego właścicieli. Choć brzmi to jak scenariusz napisany pod oglądalność, twórcy programu przekonują, że wszystko dzieje się naprawdę.