Zobaczyliśmy występy kandydatów na Eurowizję. „Szału nie było”
W sobotę 7 marca widzowie zobaczyli występy polskich kandydatów w telewizji, na filmikach, zamiast na żywo. Żywo rozgorzała natomiast i to od pierwszych minut emisji gorąca dyskusja w sieci.
Pierwsza taka polska Eurowizja
Na antenie TVP1 wyemitowano jedynie kilkudziesięciominutowy program z występami uczestników, zamiast tradycyjnego koncertu kandydatów na żywo. O wyjazd do Wiednia powalczyli Basia Giewont z utworem „Zimna woda”, Stasiek Kukulski – „This too shall pass”, Anastazja Maciąg – „Wild Child”, Jeremi Sikorski – „Cienie przeszłości”, Karolina Szczurowska – „Nie bój się”, Alicja Szemplińska – „Pray”, Ola Antoniak – „Don't you try” i Piotr Pręgowski z wakacyjnym hitem „Parawany Tango”.
Powalczyli to też za dużo powiedziane: widzom zaprezentowano nagrane wcześniej występy tychże artystów. Ośmioro artystów, osiem piosenek, a na początek programu przypomnienie naszego sukcesu sprzed lat, kiedy to zespół Ich Troje z utworem „Keine Grenzen – Żadnych granic” zajął 7. miejsce w finale 48. Konkursu Piosenki Eurowizji w 2003 roku w Rydze. I koniec. Bez występów na żywo, szału, emocji w oczekiwaniu na ostateczny werdykt, radości ze zwycięstwa.
Puścili widzom teledyski i włączyli maszynki do głosowania
Występ występem, ale tego, co najważniejsze, czyli werdyktu, nie doczekaliśmy. Telewizja Polska postanowiła bowiem w tym roku wydłużyć proces głosowania. Od 28 lutego można było oddawać bezpłatne głosy w aplikacji TVP VOD, a po emisji występów ruszyło finałowe głosowanie SMS Premium, które potrwa aż do północy.
Do nietypowego rozwiązania odniósł się tuż przed emisją w telewizji Stasiek Kukulski. „Ma to swoje plusy i minusy. Minus jest taki, że nie ma publiczności, co diametralnie zmienia nastawienie do występu, odbiera ten taki specyficzny i wyjątkowy dreszczyk emocji” – przyznał w rozmowie z Plejadą. „Z drugiej jednak strony to, że jest to nagrane, daje więcej spokoju całej ekipie, kamerzystom i dźwiękowcom, którzy pracują nad występem. Daje to możliwość lepszego dopracowania wszystkich technicznych spraw, aby to znakomicie wyglądało, gdy zobaczycie, to włączając telewizję w sobotę” — dodał.
Internauci podzieleni. „Tragedia, jaki wstyd”
Czy rzeczywiście wyglądało „znakomicie”? Internauci od początku programu byli mocno podzieleni. „Nie ma siły przebicia, szału nie było”, „Myślałem, że będzie lepiej”, „To jest kabaret nie występ”. Widać, że mają już swoich faworytów, ale i antypatie. „To był genialny występ, najlepszy” – piszą o Piotrze Pręgowskim, który wydaje się czarnym koniem tegorocznej Eurowizji. „Tragedia, jaki wstyd” – piszą o śpiewającym aktorze z „Rancza” inni. Do samej transmisji również mieli zastrzeżenia. „Przy tej całej kiepskiej produkcji ze strony TVP, Basia i jej team wypadli cudownie” – komentowali na oficjalnym profilu TVP w mediach społecznościowych.
Kto pojedzie na Eurowizję 2026? Wyniki w niedzielę
W komentarzach też wciąż przewijało się jedno pytanie: „Kiedy wyniki?". Nazwisko reprezentanta Polski na konkurs w Wiedniu zostanie ogłoszone dzień później, 8 marca 2026 roku, w niedzielnym wydaniu programu „Pytanie na śniadanie” w TVP2.