Trzy odcinki, które zostają w głowie. Fenomen serialu „Czas”
Są seriale, które ogląda się jednym tchem, a potem długo nie można o nich zapomnieć. Do tej kategorii bez wątpienia należy „Czas” – brytyjski miniserial wyprodukowany dla BBC, który w zaledwie trzech odcinkach opowiada historię intensywniejszą i bardziej poruszającą niż niejeden wielosezonowy dramat.
Sean Bean i Stephen Graham w przejmującym starciu w „Czasie”
W centrum opowieści stoi Mark Cobden, w którego wciela się Sean Bean. To zwyczajny człowiek – nauczyciel, mąż i ojciec – który w wyniku tragicznego wypadku zabija niewinnego mężczyznę. Przytłoczony poczuciem winy, przyjmuje wyrok czterech lat więzienia niemal jak formę pokuty. Szybko jednak okazuje się, że moralne rozliczenie z samym sobą to jedno, a brutalna rzeczywistość zakładu karnego – drugie. Mark trafia do świata, w którym zasady są bezlitosne, a słabość bywa natychmiast wykorzystywana.
Po drugiej stronie więziennego muru stoi Eric McNally, grany przez Stephen Graham – funkcjonariusz służby więziennej, który stara się zachować przyzwoitość w miejscu systemowo zbudowanym na napięciu i przemocy. Kiedy jeden z najgroźniejszych osadzonych odkrywa jego słaby punkt, Eric staje przed dramatycznym wyborem między zasadami a bezpieczeństwem najbliższych. Serial z niezwykłą precyzją pokazuje, jak cienka bywa granica między dobrem a złem oraz jak łatwo przekroczyć ją pod presją.
Twórcą scenariusza jest Jimmy McGovern, znany z bezkompromisowego podejścia do tematów społecznych. „Czas” nie epatuje przemocą, lecz buduje napięcie poprzez emocje, spojrzenia i ciszę. To opowieść o odpowiedzialności, winie i konsekwencjach – zarówno tych prawnych, jak i moralnych. Każda scena ma tu znaczenie, a trzyodcinkowa forma sprawia, że historia jest zwarta, intensywna i pozbawiona zbędnych dygresji.
Serial miał w Polsce premierę w 2021 roku na HBO Max. Obecnie obejrzycie go w serwisie Canal+.