Krzysztof Ziemiec walczył o życie. Uratowała go „cudowna woda z Lourdes”

Krzysztof Ziemiec, widzom znany głównie z TVP, przeżył ogromną tragedię. 15 lat w jego mieszkaniu na warszawskim Ursynowie wybuchł pożar. Prezenter uratował swoją żonę i dzieci, ale jego ciało było poparzone w 40%. Lekarze długo walczyli o jego życie.
Krzysztof Ziemiec walczył o życie
Ziemiec o całym zdarzeniu opowiedział w wywiadzie dla portalu poranny.pl. Powodem pożaru była parafina kosmetyczna, pod którą nie wyłączono gazu. – Wyszedłem z wanny, w kuchni zobaczyłem łunę. Parafina uległa samozapłonowi. Najpierw – jako stary harcerz – przykryłem garnek pokrywką, licząc, że odcięcie powietrza zdusi ogień, ale wtedy nastąpił wybuch – relacjonował.
Następnie prezenter działał odruchowo, co tylko pogorszyło sprawę. – Chciałem to wynieść. Nie pomyślałem, że garnek był rozgrzany do czerwoności i wypadnie mi z rąk. Płonąca parafina oblała mnie i podłogę. W ten ogień padałem, wstawałem. W korytarzu natychmiast zajęła się kupiona kilka tygodni wcześniej szafka. Nad nią były korki, które się przepaliły, wszystko wysadziło. Trwało to sekundy, może minuty – wyznał.
Krzysztof Ziemiec przyznał, że uratowała go woda z sanktuarium
Lekarze długo musieli walczyć o życie Krzysztofa Ziemca, istniało nawet zagrożenie sepsą. Powrót do formy trwał półtora roku, później gwiazdora czekała żmudna rehabilitacja. Prezenter wyznał, że pewien czas nie był w stanie nawet samodzielnie jeść. Teraz w wywiadzie dla tygodnika „Dobry Tydzień” przyznał, że uratowała go „cudowna woda z Lourdes”. – Piłem tę wodę. Żona podawała mi po kilka łyżek dziennie – powiedział i dodał, że medycy byli zdumieni.
Krzysztof Ziemiec nie ukrywa, że jest głęboko wierzący. – Kiedy już nie ma nadziei, kiedy wszystkie narzędzia zawodzą, zostaje modlitwa. Największą moc ma różaniec – podsumował.